Dom (zly)

Dom (zly)

sobota, 12 sierpnia 2017

Nowohoryzontowe reminiscencje day by day

Moje nowehoryzonty 2017

1 Otwarcie A Ghost Story kino z Sundance, jak ktoś lubi, na plus duchy

2 Nocturama Bardzo dobre. Terroryzm w oparach absurdu. Tworzą go nie fanatycy tylko anarchiści, którym na niczym nie zależy. Znudzeni wygodnym życiem bogaci mieszkańcy Zachodu stracili poczucie sensu. Będą walić we wszystko co się rusza - przypomniały się niedawne obrazki z Dortmundu, a sam film miał premierę przed zamachem w Nicei, gdzie zginęły dwie Polki. No bo skoro nic nie ma sensu to dlaczego nie terroryzm. Dla mnie film o pułapkach nihilizmu. Myślę, że tegoroczny festiwal będzie przebiegał pod hasłem poczucia totalnej alienacji i absurdu - niby nic nowego, ale próba nadania ważności absurdowi egzystencji jest charakterystyczna dla kilku już obejrzanych filmów.

NIEMIŁOŚĆ zaczyna się to jak komedia małżeńska, jakaś antykomedia romantyczna, by zmienić się z czasem w potworny dramat, który swój epilog znajduje w obojętności dwojga głównych bohaterów. Znów jakiś dojmujący nihilizm, szukanie ucieczki od pustki, popadanie w egoizm, które niszczy wszystko dookoła. Niby szczerość, okazująca się grą pozorów. Zwiagincew może nie level "Lewiatan", ale bardzo dobry. Wszystko to przeplatane absurdami rosyjskiej codzienności.

HAPPY END Takiej autoironii, takiej szydery z własnej twórczości nie spodziewał się chyba nikt. Jest to autoironiczne oskarżenie sztuki, która stara się zabierac głos, ukazywać problemy ale tak naprawdę nie jest w stanie zrobić nic naprawdę. znów nihilizm na poziomie, do którego przyzwyczaił nas Haneke. Śmiech przez łzy. Niemożność i wypełnianie pustki, trud Syzyfa - jedyne co nam pozostało.

TWÓJ VINCENT Film dobry - do szkół, najlepiej nowych podstawówek, ożywione obrazy van Gogha, strona wizualna ok, ale wszystko zabija jakaś sensacyjna fabuła, infantylne śledztwo w sprawie śmierci van Gogha. Więc lepiej wyłączyć dźwięk i oglądać same animacje.

SŁUŻĄCA Bardzo ładny film, zaległość z zeszłego sezonu. Generalnie mimo urody nie moja bajka. Jak sobie pomyślę, że ta konfekcja wygrała Filmastery z Synem Szawła...


nowe i horyzontowe cz 2

NOTHINGWOOD coś wesołego i pozytywnego i to z Afganistanu, gdzie lajtowo nie jest ale jest koleś , który stworzył z "niczego" - stąd tytuł filmu - wytwórnię filmów na wzór Hollywood czy Bollywood. Pozytywnie zakręceni i nakręceni mimo zamachów i trupów na ulicach. Cichym bohaterem tego filmu jest reżyserka, Francuzka, która niesie tym ludziom pomoc i pozwala nam odkryć promyki normalności w tym nienormalnym świecie. No i jest mega śmiesznie!

ZIMA No tutaj nie ma że boli, porządne, dopracowane w detalach slow movie z Argentyny. Męskie kino w scenerii chyba pampy, w każdym razie są góry i owce, dużo owiec i jest strzyżenie owiec. I jest konflikt dwóch samców alfa, młodego i starego, ale w świecie bez prawdziwych wartości wartosci przegrywają. Czyli temat przewodni cały czas aktualny

WSZYSTKIE MIASTA PÓŁNOCY dwóch gości, jeden młody, drugi starszy, mieszkają w wybudowanej w latach 70 czarnogórskiej miejscowości Lagos, której celem były nowoczesne jak na rzeczywistość socjalistycznej Jugosławii targi, ale dziś jest to betonowa pustynia. Jest tak jak w "filmie o chodzeniu po lesie zimą" - chodzą, chodzą, palą w domach ogniska, mają namiot z brezentu, który też jest rozbity w jednym z domów, Podobały mi się sceny szczekania psów po nocy, bo to jak w Gnaszynie. Jesli chodzi o potrzeby fizjologiczne to posikują na mur jak wyżej wymienione pieski. Jesli chodzi o "dwójkę" to nie wiadomo. nie mówią za dużo, tylko trochę o historii i bajki o braciach i wróżce. No i jeszcze kąpią się po nocy, więc są czyści, nie tak jak klasyczni homeless. Dobre kino.

MANIFESTO Kate Blanchet wciela się 13 współczesnych postaci, wyglaszających słynne manifesty artystyczne. Znów film o wyczerpaniu idei, gdzie brakuje punktu oparcia, gdzie wszystko jest labilne i niepewne, a pewność z jaką autorzy wygłaszali swe recepty na świat dziś może jedynie śmieszyć. I taki jest ten genialnie i humorystycznie zagrany przez Blanchet popis. Popis jednak oparty na dość prostym pomyśle. Ale ładne.

FABRYKA NICZEGO Mój faworyt. Epicki, 3-godzinny fresk o śmierci słów kapitalizm, socjalizm. Po raz kolejny film , który mierzy się z tematem wyczerpania i denominacji sensów wokół których toczylismy wojny do tej pory. Wyzysk istniał póki praca miała swoją wartość, dziś stajemy w obliczu bezwartościowości ludzkiej pracy. Portugalczyk sięga po szeroki wachlarz środków formalnych i coraz potrafi zaskakiwać widza w filmie, który jednak jest głęboko zakorzeniony w kinie społecznym ale znajdziemy tutaj elementy komedii i musicalu. Trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że jest to kino autotematyczne, film o filmie, ale Pinho ani na moment nie przestaje poważnie traktować swoich bohaterów i ta bliskość sprawy .spaja film w monolit. Bardzo pozytywnie i oryginalnie.


nowo acz horyzontowo 3

PO TAMTEJ STRONIE Niedziela zaczęła się trochę smutno, ale bardziej wesoło, bo to najśmieszniejszy film Fina od czasów "Leningrand Cowboys". Jak to u Kaurismakiego jest nostalgia, jest oldskul, jest klasyczny rock w jego różnych odmianach w przerwach. Jest to w dużej mierze historia uchodźcy z Aleppo, więc jest to aktualne. W zestawie indywidualistów, trochę dziwaków znalazło się miejsce dla arabskiego uciekiniera, który sam nie umie określić, co wyznaje. Bardzo typowe, czyż nie? Przecież na świecie nie ma radykałów.
CHOMIKI nowohoryzontowicz tańczy, lubię mockumenty ale ten nie,mocku- video-art, odnoszący się do legendy na temat sredniowiecznej plagi Św. Wita, że w poczuciu beznadziei ludzie zaczynali szaleńczo tańczyć. W dobie terroryzmu plaga tańca powraca, choć z tańcem to ona nie ma wiele wspólnego - jakieś drgawki. Do tego seny "tanca" przeplatane są performancem, gdzie ktoś sobie zaszywa usta - z detalami, choć czarno-biało. Do tego staruszek, który snuje teorię marności w oparciu o Koheleta. Bardzo dziwne i bardzo daleko od ok. A o chomikach mało co - trochę tylko pogawędziły i tyle.

WESTERN męski świat. Z reguły to jest tak , że to Bułgarzy jeżdżą do cywilizowanych Niemiec . A może tak było? Bo tutaj cywilizowani Niemcy przyjeżdżają na bułgarską prowincję i to tak przyjeżdżają jakby szukali przygód, szukali westernu, choć to przecie eastern. Ale wszystko tak samo jak w westernie to gra, popisy męskie, sprawdziany męskości. No i są konie. Jak w prawdziwym westernie.

LUDZKA FALA wychodzi od tematu męskiej prostytucji, by podążać za chłopakami z odległych dla nas zakątków globu i śledzić ich, kim są naprawdę, jak żyją, jakie są ich emocje i relacje. Surowość kamery z telefonu komórkowego powoduje w tym wypadku wrażenie autentyczności, a przede wszystkim transowości.
SEXY DURGA indyjskie kino drogi zawodzi na bezdroża, tu nie ma miejsca na zdrowy rozsądek, gps-y, nie ma miejsca nawet na papierowe mapy. Są za to czary-zmory i mity. No i jest heavy metal po indyjsku i to były dla mnie jedyne dobre momenty w tym filmie Po prostu goście, którzy lubią sobie powisieć na hakach nie wzbudzają mojego zaufania


nowe hryzantemy 4

NIESAMOWITE ALE PRAWDZIWE Mroczny czyli meksykański romans z wysypiska śmieci. Trudne kino społeczne z promykiem nadziei. To historia miłosna, która opowiada o tym drugim Meksyku, brutalnym Meksyku ze śmietniska. Przypomniałem sobie dokument "Wysypisko" i zrzumiałem, że pokazywanie takiego miejsca jako atrakcyjnego dla artystycznych eksperymentów to oszustwo. Lipkes też chciał zrobić dokument, ale poznając dramat ludzi, którzy wśród śmieci znajdują np ludzkie zwłoki, odszedł od tego i stworzył mroczną, pełną bólu fabułę o pragnieniu miłości ludzi ze śmietnika historii. Kwestią otwartą pozostaje, czy uda im się stamtąd uciec?

PHOTON Jared Leto opowiada historię świata, wizualizując drobne elementy, od których się zaczęło Bozon Higgsa, fotony, kwarki, w sumie atomy to już jest mega skomplikowany poziom. Ciekawe i pouczające. Dla mnie ciekawsze niż pseudonaukowe popisy Hawkinga na Discovery Ważne, że Leto i naukowcy nie rozstrzygają o istnieniu czy nieistnieniu Boga i mówią o tym, co już wiedzą

Wszystko INNE powiem szczerze, nie spodziewałem się, że jakiś film mnie zamęczy. Widziałem wiele slow, ale ten to jest slooow Godzinę bym wytrzymał bez problemu, ale ostatnie 0.5 to była droga przez mąkę. To że życie pani Flor straciło sens to jedno, ale po takim seansie można stracić wiarę w kino. Na otarcie łez są sceny spod damskiego prysznica 60 + i 100+ kilo. Biurwy po menopauzie znam z autopsji i mam ich dość na codzień.
World is mine - coś tam słyszałem o fenomenie cosplay, że w Japonii istnieją takie wirtualne gwiazdy i że to w ogóle jest przyszłość - związki z robotami. Tłumy na koncercie , gdzie wyświetlają jakiś film 3D robią wrażenie. Ann Oren przebiera się za jedną z takich gwiazd - Hatsune Miku, by przeniknąć w ten świat i go zrozumieć. I to jest fajne, a momentami zabawne. Trochę mniej fajne jest to , że jest to film skromny, bo aż prosiło się o wizualne przenikanie światów cyberprzestrzeni i realności. Tego mi brakło.
KUSO to lubię, oblech na wariackich papierach, takich wariactw szukam, film sam w sobie jest kolażem obrazow i scen z jakiegoś chorego swiata, dla mnie to świat postapo, jakiś popromienny wybryk, który odchodzi w nonsens, a im bardziej jest porąbany tym lepiej, albo gorzej, najgorzej, czyli najlepiej. Szczegółów oszczędzę. Znów wyczerpanie, dno kloaki, dół g. rozpad. Sceny takie jak ruchanie gówna są tutaj na porządku nocnym, bo to nocne szaleństwo.



mój nowohryzostomowy karuzel 5

CZŁOWIEK Z LONDYNU Tarr interpretuje Simenona w duchu kina noir, nie tracąc nic ze swojego charakterystycznego stylu. Przepiękne , sterylne kadry tworzą dojmujące poczucie wewnętrznej pustki tego świata. Jeden z tych filmów, na które przyjechałem.
PODRÓŻ PO NIZINIE WĘGIERSKIEJ Tarr przenosi na ekran poezję Sandora Petofiego i tworzy piękny, choć smutny obraz swojej ojczyzny, która jest ukazana przez pryzmat pól, piaszczystych drug, obskurnych barów i odrapanych murów. Skąd my to znamy? A jednak wybrzmiewa w tym krótkim filmie piękna nuta patriotyzmu. Lengyel Magyar ket yo barat.
SZRON Bartas ukazuje konflikt na Ukrainie z perspektywy dwójki młodych ludzi, którzy jadą tam jako wolontariusze. Jest to także swoisty test ich uczucia. Z jednej strony konflikt jest ukazany z perspektywy "widzów" dziennikarzy i ludzi , którzy lubią być w środku wydarzeń, ale jednak z dystansu. Jest to dla nich swoisty sport ekstremalny i nieraz fajna zabawa, gdzie jest miejsce na romanse, bo cień wojny na wszystkich działa jak afrodyzjak. Z drugiej strony jest prawdziwa wojna, męska sprawa, z góry przegrana, o której nie mamy pojęcia, bo nasze wyobrażenia nie są w stanie unieść potworności wojny. Walczący żołnierze są ukazani jak straceńcy, którzy wierzą , że muszą stać na posterunku i dotykać śmierć póki sami nie zginą Jest to chyba pierwszy tak dobry film, opisujący, czym jest wojna hybrydowa, jej "niewidzialność" i jej okrucieństwo. Andrzej Chyra znów bierze się za małolaty.

KALYI Hipnotyczne postapo, czerpiące z tradycji ekspresjonistycznej. Film wizyjny bez okreslonej fabuły, historia miłości po zagładzie. Czy miłość ocali świat? Wg Kelemena samo pragnienie jasności nie wystarczy, by wydobyć się z mroku, który symbolizuje upadek i śmierć. Przypomniały mi się gotyckie klimaty z Bolkowa.

Gdzie jest Rocky 2? Poszedłem dla Rocky'ego, a dostałem coś jak detektywistyczny mockument o poszukiwaniu sztucznego kamienia pośród tysięcy prawdziwych kamieni na pustyni Mojave, ale tak naprawdę świetną komedię o pisaniu scenariusza filmowego. Jest Rocky, jest mockumentary, jest film w filmie i jest do smiechu, więc bylo to, co lubię, choć czasami miałem wrażenie, że ekipa bawiła się lepiej niż publiczność na seansie. Jedna ważna rzecz - profesjonalny poziom realizacji robi różnicę w porównaniu do takich eksperymentów jak Chomiki czy World is mine, a ja lubię jak się widza serio traktuje nawet jeśli się go robi w konia.


nowechromosomy 6

 OGARY MIŁOŚCI taki horror, że od samego początku chwyta cię za gardło i nie puszcza do samego końca, nie dlatego że pokazuje parę sadystów uprowadzających i mordujących młode dziewczeta, nie dlatego że są tutaj litry krwi, bo prawie nie widać przemocy, ale dlatego, że te obrazy pokazują wszystkie chore emocje, które towarzyszą zbrodni.

STRASZYDŁA Czysta radość tworzenia jest wyssana w tym filmie z emocji i entuzjazmu ludzi tworzących park grozy w dawnym zakładzie psychiatrycznym. Ci ludzie to także "freaks", którzy w tej pracy odreagowują nagromadzone przeżycia. Jest śmiesznie, jest radośnie, jest ok.

FANTASTYCZNA KOBIETA Ładne, ładne. Cieszę się, że obejrzałem i mam za sobą. Z ducha Almodovara.

Zmierzch FREDA KELEMENA po prostu przepiękny i dekadencki. Nocny świat wyrzutków i obskurnych knajp jest tłem . dla przepięknej historii miłosnej, która dzieje wśród umierającego świata. Wszystko tonie w sepii i półcieniach. Powolne, subtelne ale mroczne kino. Mój film tej edycji. To już wiem.

REQUIEM DLA PANI J. Sześćdziesiona, która umiera, sześćdziesiona, która się budzi. Pokazać by ten film tej reżyserce od "Wszystko inne". Jest w tym filmie Mitteleuropa i jej melancholia, jest i smutno i śmieszno, jest znany nam krajobraz post-demoludowy, a wszystko bardzo spokojnie opowiedziane i z odpowiednio dawkowanym humorem. O poszukiwaniu siebie we mgle absurdu.


nowiichromobrązowi 7

20th CENTURY WOMAN bardzo przyjemna i często śmieszna komedia o dorastaniu i przemijaniu w ogóle. Bardzo subtelny, można rzec kobiecy, chociaz głównym bohaterem jest nastolatek. Mike Mills , reżyser "Debiutantów", powraca do roku 1979 jako do końca pewnej epoki, którą kojarzy ze szczęśliwym dzieciństwem, końcem ery punk rocka i końcem prezydentury Cartera. Świat ukazany przez Millsa, mimo że momentami boli, wydaje się być niewinny, dziewiczy. Wiąże się to także z przeżyciami głównego bohatera i jego inicjacją. Żeńska część obsady "American Beauty" nie zawodzi dużych oczekiwań.

W UŁAMKU SEKUNDY Porządna sensacja i porządny dramat sądowy z porządną tezą, że źródłem europejskiego terroryzmu są biali faszyści. Profesjonalna robota 100%

MENASHE Kameralny film, ukazujący społeczność ortodoksyjnych Żydów mieszkających na Brooklynnie. Jest to pierwszy taki film od czasów II wojny światowej, w całości w języku jidisz. Obyczajowa komedia ukazuje tytułowego Menashe, który boryka się z problemami z samotnym wychowaniem syna po śmierci żony, choć i tak ma dużo kłopotów sam ze sobą . Trochę taka rola jak Hoffmana w Sprawie Kramerów. Rzeczywistość tego świata jakby się zatrzymała kilkadziesiąt lat wstecz, ludzie ci starają się żyć z dala od rewolucji informatycznej i ich problemy z tej spokojnej perspektywy, z dala od współczesnej gonitwy, wyglądają zupełnie inaczej. Ciekawe, inne kino.

1945 Sa filmy wazne artystycznie, są filmy ważne politycznie, są filmy ważne społecznie itd. 1945, film o tych którzy wracają, jest ważny ze wszystkich tych powodów. NAJWAŻNIEJSZY FILM FESTIWALU i kolejny głos w dyskusji o holocauście. I kolejny dowód na doskonałą kondycję kina węgierskiego. Lengyel Magyar ket yo barat. Wspólny los.

APART CLAIRE dobry film na pożegnanie, bo mi nie żal , takie pogadane z Isabele Huppert

piątek, 4 sierpnia 2017

Recenzja książki "Wagiel" Wojciech Bonowicz, Wojciech Waglewski wyd. Znak

W.W.wywiad albo książka- rozmowa

                                                                     oficjalna recenzja

 Autor recenzji:

Są wywiady, wywiady-rzeki i książki-rozmowy. Kiedy spotyka się dwóch takich Wojciechów to wybór może być tylko jeden, bowiem rozmawiają Wojciech Waglewski – muzyk Osjana i VooVoo, a prywatnie ojciec Fisza i Emadego oraz poeta, krytyk i autor książek-rozmów – Wojciech Bonowicz. Obaj panowie znają się od dawna i właśnie z tych spotkań powstała jedyna w swoim rodzaju książka-rozmowa-rzeka - „Wagiel. Jeszcze wszystko będzie możliwe”.

Rozmowa ta ma układ chronologiczny. Waglewski opowiada o swoim życiu od dzieciństwa, poprzez szkołę po karierę muzyka, która trwa do dziś. I nie jest to historia polskiego rock'n'rolla, która jest powszechnie znana, bo też Voo Voo nie uzyskało w latach 80. statusu takiej gwiazdy jak Maanam, Republika czy Lady Pank. Waglewski zawsze był trochę z boku, bardziej interesował go eksperyment niż tworzenie hitów dla Listy Przebojów „Trójki”. Waglewski i jego artystyczne emanacje, Osjan, VooVoo, I Ching, zawsze były w awangardzie muzycznych zjawisk na polskiej scenie rockowej lat 80. i 90. I właśnie z tej perspektywy możemy spojrzeć na historię rocka – z perspektywy ludzi, którzy nie biegli za modami, nie schlebiali gustom, ale podążali swoją własną drogą.

Ta droga nie zawsze była usłana różami, ale była drogą własną. Dzięki temu Waglewski mógł pozostać sobą. Nie musiał się nikomu podlizywać. Ceną było czasem niezrozumienie, czasem niedocenienie, ale charakterystyczną cechą tej rozmowy jest skromność – nie żadne na pokaz uniesienia jak to ktoś skrzywdził dobrego muzyka, a takie Kombi w teledysku jeździ Porsche, ale autentyczne pogodzenie ze swoim statutem nie-gwiazdy i nie-celebryty. Ten stoicyzm, spokój, jakaś niewypaczona męskość, brak histerii – tym emanuje ta książka.

Wojciech Waglewski opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach. Na pierwszym miejscu wśród osób bliskich jest jego żona, Grażyna Waglewska. W pewnym sensie ta książka-rozmowa-rzeka jest o tym jak przetrwać w związku od liceum po muzeum. Waglewski daje prostą receptę – miłość. Jak jest uczucie, więź emocjonalna między ludźmi, to całą resztę da się przetrwać. No i bohater pokazuje jak brać na siebie, czyli być odpowiedzialnym – także za swoją wybrankę, także za swoje dzieci. Tak, to naprawdę męska książka.
Powiem jeszcze, że mocno się bałem, że będzie to przepełnione jakimiś politycznymi wyziewami, rozwodzeniem się jak to zaprzepaszczamy kolejną szansę, rejtanowskim rozdzieraniem szat nad smutnym, pisowskim losem polskiej kultury. Nic z tego - Waglewski jest znany między innymi z tego, że nie opuścił "reżymowej" Trójki i dalej prowadzi tam swój "Magiel Wagli". I chociaż pewnie tego rządu nie kocha, to nie przeszkadza mu to puszczać dobrej muzyki. Cóż, taka moda polityczna, ale Waglewski pozostaje taki sam - czy to komuna, czy po-land, czy pis-land. I o tym jest ta książka. I o to cho.