Dom (zly)

Dom (zly)

piątek, 4 sierpnia 2017

Recenzja książki "Wagiel" Wojciech Bonowicz, Wojciech Waglewski wyd. Znak

W.W.wywiad albo książka- rozmowa

                                                                     oficjalna recenzja

 Autor recenzji:

Są wywiady, wywiady-rzeki i książki-rozmowy. Kiedy spotyka się dwóch takich Wojciechów to wybór może być tylko jeden, bowiem rozmawiają Wojciech Waglewski – muzyk Osjana i VooVoo, a prywatnie ojciec Fisza i Emadego oraz poeta, krytyk i autor książek-rozmów – Wojciech Bonowicz. Obaj panowie znają się od dawna i właśnie z tych spotkań powstała jedyna w swoim rodzaju książka-rozmowa-rzeka - „Wagiel. Jeszcze wszystko będzie możliwe”.

Rozmowa ta ma układ chronologiczny. Waglewski opowiada o swoim życiu od dzieciństwa, poprzez szkołę po karierę muzyka, która trwa do dziś. I nie jest to historia polskiego rock'n'rolla, która jest powszechnie znana, bo też Voo Voo nie uzyskało w latach 80. statusu takiej gwiazdy jak Maanam, Republika czy Lady Pank. Waglewski zawsze był trochę z boku, bardziej interesował go eksperyment niż tworzenie hitów dla Listy Przebojów „Trójki”. Waglewski i jego artystyczne emanacje, Osjan, VooVoo, I Ching, zawsze były w awangardzie muzycznych zjawisk na polskiej scenie rockowej lat 80. i 90. I właśnie z tej perspektywy możemy spojrzeć na historię rocka – z perspektywy ludzi, którzy nie biegli za modami, nie schlebiali gustom, ale podążali swoją własną drogą.

Ta droga nie zawsze była usłana różami, ale była drogą własną. Dzięki temu Waglewski mógł pozostać sobą. Nie musiał się nikomu podlizywać. Ceną było czasem niezrozumienie, czasem niedocenienie, ale charakterystyczną cechą tej rozmowy jest skromność – nie żadne na pokaz uniesienia jak to ktoś skrzywdził dobrego muzyka, a takie Kombi w teledysku jeździ Porsche, ale autentyczne pogodzenie ze swoim statutem nie-gwiazdy i nie-celebryty. Ten stoicyzm, spokój, jakaś niewypaczona męskość, brak histerii – tym emanuje ta książka.

Wojciech Waglewski opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach. Na pierwszym miejscu wśród osób bliskich jest jego żona, Grażyna Waglewska. W pewnym sensie ta książka-rozmowa-rzeka jest o tym jak przetrwać w związku od liceum po muzeum. Waglewski daje prostą receptę – miłość. Jak jest uczucie, więź emocjonalna między ludźmi, to całą resztę da się przetrwać. No i bohater pokazuje jak brać na siebie, czyli być odpowiedzialnym – także za swoją wybrankę, także za swoje dzieci. Tak, to naprawdę męska książka.
Powiem jeszcze, że mocno się bałem, że będzie to przepełnione jakimiś politycznymi wyziewami, rozwodzeniem się jak to zaprzepaszczamy kolejną szansę, rejtanowskim rozdzieraniem szat nad smutnym, pisowskim losem polskiej kultury. Nic z tego - Waglewski jest znany między innymi z tego, że nie opuścił "reżymowej" Trójki i dalej prowadzi tam swój "Magiel Wagli". I chociaż pewnie tego rządu nie kocha, to nie przeszkadza mu to puszczać dobrej muzyki. Cóż, taka moda polityczna, ale Waglewski pozostaje taki sam - czy to komuna, czy po-land, czy pis-land. I o tym jest ta książka. I o to cho. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz