Dom (zly)

Dom (zly)

niedziela, 29 marca 2026

Trzy akapity refleksji po spektaklu "Medea" w reżyserii Adama Nalepy

 Wszystkie nasze "ukraińskie" lęki

                                                          Plakat: Patrycja Podkościelny


"Medea" z Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie w inscenizacji Adama Nalepy personifikuje wszystkie nasze lęki związane z emigrantami z Ukrainy. Hanna Novak, ukraińska aktorka, grająca także swym akcentem, sublimuje polski strach przed zemstą i terroryzmem, który tak często pojawia się dziś w nieoficjalnej narracji, przebijając się coraz mocniej do głównego nurtu i stając się coraz częściej tematem politycznej gry. Mitologiczne wyolbrzymienie problemu może mieć w tym wypadku oczyszczającą moc katharsis, ale jeśli ktoś już został skażony "wirusem Brauna", to będzie i tak potrzebował silniejszych zabiegów sanitarnych w postaci dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji.

Na głębszym poziomie działa symbolika biało-czerwona, gdzie "biel" jest pierwiatkiem męskim i czystym rasowo, wyrachowanycm i politycznym, "czerwień" natomiast symbolizuje kobiecość, namiętność, silne emocje i bunt. W tym kontekście "biała" Polska przeciwstawiona została "czerwonej" wymieszanej rasowo i kulturowo fali, która nie zna granic. Dla Sokratesa, który za głoszenie niewygodnej prawdy został skazany na wygnanie bądź wypicie cykuty, nie ulegało wątpliwości, że większą karą jest zostać egzulem niż pozbawić się życia. Dziś raczej ojczyznę nosimy w sobie i nie musimy ulegać antycznym dylematom, mając prawo do poszukiwania własnego miejsca na Ziemi - mówi nam o tym doświadczenie emigracji zarówno polskiej jak ukraińskiej, ale przede wszystkim migracji jako stałego elementu współczesności.

Już w poprzedniej premierze, inscenizacji "Tanga", częstochowscy twórcy nie unikali zaangażowania, oni jako pierwsi, a konkretnie Waldemar Cudzik, pod koniec zeszłego roku zdefiniowali obecnego prezydenta RP jako "mrożkowskiego" Edka. "Medea" jest kolejnym aktem artystycznym, który nie unika kontrowersji oraz prowokuje do większego zaangażowania, przede wszystkim intelektualnego.

A ja lubię jak Teatr jest o czymś.

niedziela, 15 marca 2026

Z Oscarami pod prąd! Moje pobożne życzenia.


 Najlepszy film: 

Ode mnie Oscar dla najlepszego filmu dla "Wartości sentymentalnej" Joachima Triera! Tak, dużo tu Bergmana, tak, dużo tu kina skandynawskiego, ale przede wszystkim to film o wielkości kina europejskiego, gdzie widz zderza się z tym, co najtrudniejsze, najważniejsze i czego nie da się podrobić przez AI, bo wynika z głębokiego egzystencjalnego doświadczenia. Ale wygra "Jedna bitwa po drugiej", Oscar dla "Wartości sentymentalnej" w kategorii film nieanglojęzyczny.

Najlepsza rola męska:


Oczywiście Wagner Moura w "Tajnym agencie" ! I nie pytajcie dlaczego, tylko obejrzyjcie ten niesamowity film! Wszystko stanie się jasne!

Jakże trudno połączyć gatunkowe kino szpiegowskie z autorskim ujęciem, ciężki film o stracie i ratowaniu tego, co pozostało z sensacyjną lekkością i czarnym humorem, satyrę na krwawy reżym z pełnym czułości dramatem rodzinnym? I do tego spleść to wszystko w wielowątkową strukturę, która jest jednak przejrzysta i konsekwentna. To niemożliwe, ale Cleber Mendoza Filho właśnie taki film stworzył.

Najlepsza rola kobieca.


Macierzyństwo, opieka nad chorą córką, opieka nad pacjentami terapii, opieka nad domem, który się wali, opieka nad rodziną pod nieobecność męża - wygląda na poważny feminizm, społecznie zaangażowany film, który mówi dużo o samotności kobiet. Tak. Ale ten film ma niesamowity, somnambuliczny vibe, który przenosi widza na płaszczyznę horroru i najmroczniejszej groteski. Takiego ukazania macierzyństwa nie mogłem się spodziewać - to jeden z najoryginalniejszych filmów amerykańskich, jakie widziałem w życiu, zaskakujący i bolesny, mimo że znieczulany dawkami najczarniejszego humoru. A wszystko to uniosła na swoich wątłych barkach nominowana do Oscara Rose Byrne.

Najlepszy scenariusz oryginalny:

Scenariusz oryginalny: "To był zwykły przypadek" Jafara Pnahiego - ten film niosą dialogi i nieoczekiwane zwroty akcji.
Groteskowość ofiar irańskiego reżymu jest u Panahiego niezwykle przewrotna - oto dobrzy ludzie, ofiary systemu - prześladowani i torturowani jeszcze niedawno porywają jednego ze swych oprawców, by dokonać zemsty. I, jak to z dobrymi ludźmi bywa, chociaż pragną być okrutni, dopadają ich skrupuły i wątpliwości - sami poniekąd wchodzą w role oprawców, z czym nie umieją sobie poradzić. "To był zwykły przypadek" jest filmem zabawnym i przewrotnym jednocześnie, wciągającym swym minimalizmem i wartkimi dialogami, ale też przewrotnością etyczną, gdy okazuje się, że potencjalny kat jest dobrym i odpowiedzialnym ojcem, wrażliwym na los potrąconego psa człowiekiem - po prostu wiernym sługą reżymu, który uważa za gwarant porządku swojego świata i jest dla niego w stanie poświęcić wszystko. Złote acz skromne 8/10. Ale naprawdę dobry człowiek nigdy nie stanie się oprawcą.

Najlepszy scenariusz adoptowany:

Scenariusz adaptowany to:
"Jedna bitwa po drugiej" Paul Thomas Anderson adaptuje prozę Pynchona i wychodzi z tego jazda bez trzymanki z głębokim przesłaniem ponad podziałami tego świata.
To z jednej strony film przygodowy a z drugiej filozoficzny, kino drogi i kino refleksji w jednym, kino polityczne, które bezlitośnie politykę krytykuje, komedia i dramat w koncentracie. Ale przede wszystkim film o wartościach, o tym, co najważniejsze – najlepszy i najmądrzejszy film tacierzyński, jaki widziałem.

Najlepsza reżyseria:

Najlepsza reżyseria? Paul Thomas Anderson "Jedna bitwa po drugiej" - za ujarzmienie wielu tematów, emocji, nastrojów, osobowości bohaterów i odtwórców tych ról w jednym filmie.


Najlepszy film obcojęzyczny: 

Skoro "Sentimental Value" wzięło już głównego Oscara to pomarzę sobie. Oscar dla "Sirat reż. Oliver Laxe Tym filmem rządzi rave, tym filmem rządzi trans, tym filmem rządzi pustynia. Wygląda na to, że jest wesoło? Nie jest. Jest bardzo, bardzo smutno. Sirat jest filmem depresyjnym, zrodzonym z bezradności wobec coraz bardziej okrutnego świata. Świata, który wyczerpuje się z dobra, ale zamiast umrzeć, staje się tylko coraz gorszy. Ale wygra tutaj "Wartość sentymentalna" a głównego Oscara weźmie pacyfistyczny i antypolityczny manifest Paula Thomasa Andersona "Jedna bitwa po drugiej".

Rola drugoplanowa kobieca: 

Rola drugoplanowa w kobiecym wydaniu? Amy Madigan jako wcielone zło w "Zniknięciach" jest bezduszna, przerażająca i... przezabawna!

Rola drugoplanowa męska:



Oscar drugoplanowy męski dla Seana Peana, który kradnie show Leo DiCaprio w "Jednej bitwie po drugiej".


O spektaklu "Łaskawe" kilka zdań


                                         zdjęcie ze spektaklu "Łaskawe" - Przemysław Jendroska

Wczoraj "Łaskawe" wg blisko 1000-stronicowej powieści Jonathana Littella w reżyserii Mai Kleczewskiej. Po raz kolejny Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego poraził mnie doniosłością tematu i rozmachem inscenizacyjnym. Zastanawiałem się, czy twórcom uda się przenieść mroczną epickość tej opowieści o ludobójstwie II wojny światowej i jej zwykłych wyrobnikach, przeciętnych w gruncie rzeczy urzędnikach, którzy dostosowują się do sytuacji, w której się znaleźli. Tak dostosowuje się Maksymilian Aue - skromny urzędnik III Rzeszy, doglądający jak przebiega proces eksterminacji Żydów. Ta postać to z jednej strony starszy pan, wspominający swoją młodość i młody oficer SS, grany diabolicznie przez Mateusza Znanieckiego (ten śmiech pozostanie mi w uszach). To przedstawienie wybrzmiewa kilka lat od premiery jeszcze mocniej jako przypomnienie tego, o czym zdajemy się zapominać i czego nie chcemy widzieć - czym jest wojna i co robi z nami, z ludźmi. Bo "Łaskawe" to opowieść o każdym z nas, surrealistyczna przypowieść o tym, co może stać się z człowiekiem. "Łaskawe" w tym ujęciu staje się bizarnym dance macabre, gdzie jedyną boginią i jedynym zbawieniem staje się Śmierć. Tak - przeżyłem wczoraj litość i trwogę, przeszedłem katharsis, byłem w tej łaźni, do której zapędzali Żydów i doznałem oczyszczenia, czyli tak jak było w prawdziwym teatrze od staryżytności.