Dom (zly)

Dom (zly)

niedziela, 4 stycznia 2026

KINO 2025 - PODSUMOWANIE

 

W tym roku obejrzałem w kinie 173 filmy, bo kino to moja świątynia.


Kino wszech czasów: Zmartwychwstanie reż. Bi Gan Chiny 2025


Za historię kina, za wiarę w kino także jako miejsce, gdzie odbywa się kult sztuki. Nieprzypadkowo ta epicka historia kina kończy się w 2000 roku, gdy władzę przejmuje internet.


Kino mainstreamu:


Jedna bitwa po drugiej reż. Paul Thomas Anderson


To z jednej strony film przygodowy a z drugiej filozoficzny, kino drogi i kino refleksji w jednym, kino polityczne, które bezlitośnie politykę krytykuje, komedia i dramat w koncentracie. Ale przede wszystkim film o wartościach, o tym, co najważniejsze – najlepszy i najmądrzejszy film tacierzyński, jaki kiedykolwiek widziałem.


Najlepszy film grozy, bo tam dużo ciekawego się działo: Oddaj ją, Zniknięcia, Together, ekranizacje prozy Stephena Kinga, ale mój wybór:


Presence reż. Steven Soderbergh/USA 2024/ Trzymał mnie ten film za twarz od początku do samego końca. Jakie to było dobre, a najlepsza gra ducha, którego nie widzimy wcale, bo „gra” go kamera. Najlepszy horror ostatnich lat, może XXI wieku, ale to rzecz gustu. Soderbergh gra konwencją „Obecności”, ale doprowadza ją, mimo swego minimalizmu, do mistrzostwa!


Najlepszy film komediowy, bo tak trudno mnie ostatnio w kinie rozśmieszyć:


Bugonia reż. Yorgos Lanthimos


Za przewrotność, za mądry czarny humor, za doskonałe kreacje aktorskie, za to, że Lanthimos znów stał się na chwilę sobą.



Kino europejskie, które dycha coraz słabiej i próbuje z różnym skutkiem naśladować Hollywood.


Operacja Maldoror reż. Fabrice du Welz, Belgia – za to, że kreatywnie i z emocjami przekształca typowe schematy kina sensacyjnego, czyniąc z nich osobistą a zarazem europejską opowieść o ostatnim prawdziwym Belgu.




Kino polskie po rozczarowaniu biopicami „Chopin, Chopin”, „Franz Kafka”


Dziewczyna z igłą reż. Magnus von Horn – nie do końca polskie, ale wielkie kino, czerpiące inspirację z tradycji kina europejskiego, by odwiedzić mroczne zakątki, zajrzeć do naszych piwnic podświadomości.


Dom dobry szczególnie dla Smarzowskiego, że pozostał sobą w tropieniu polskich traum.


Grzyby Pawła Borowskiego za wielką magię osiągniętą minimalnymi środkami.


Film muzyczny


Sirat reż. Oliver Laxe Tym filmem rządzi rave, tym filmem rządzi trans, tym filmem rządzi pustynia. Wygląda na to, że jest wesoło? Nie jest. Jest bardzo, bardzo smutno. Sirat jest filmem depresyjnym, zrodzonym z bezradności wobec coraz bardziej okrutnego świata. Świata, który wyczerpuje się z dobra, ale zamiast umrzeć, staje się tylko coraz gorszy.


Film dla dzieci, animowany

Flow  reż. Gints Zimbalodis

Czy łotewska animacja może zostawić w tyle filmy Disneya i Pixara? Tak - kiedy przemawia uniwersalnym i zrozumiałym dla każdego językiem zwierząt o uniwersalnych prawach przyrody. Te stworzenia nie potrzebowały Noego, potrzebowały kogoś, kto opowiedziałby ich przypowieść o arce w pięknej wizualnie formie.


Kino religijne, bo to wyjątkowo zaniedbany nurt przez twórców (szczególnie polskich), ale wyjątkowo jest jeden taki film:


Niedziele” Alandy Ruiz De Azny to kino szlachetne i czyste jak łza, film z ducha Simone Weil i Edyty Stein.


Kino arthousowe


Lamaland” reż. Pablo Sigg/ Meksyk, Szwajcaria/ Filmowy tryp-tyk Szatan, Taniec śmierci, Raj. Trzystopniowa podróż do końca świata i do jego początku, dziejąca się w walącej chałupie, gdzieś w paragwajskiej dżungli, która miała być Nową Germanią, krainą aryjskiej szczęśliwości, gdzie żyją bracia – powinowaci Fryderyka Nietzschego. Bezkompromisowe kino mierzące tak wysoko, że tego celu można nie dostrzec. A może kino totalne w całej swej skromności. 10/10




Wydarzenie:


Cykl „Kino, które zostało?”, czyli retrospekcja z kina medytacji na Nowych Horyzontach 2025.







czwartek, 1 stycznia 2026

Książki 2026


5. Łukasz Suskiewicz "Kauri" 


"Kauri" - nowa książka Łukasza Suskiewicza. Suskiewicz w "Kauri" zaskakuje, gdyż odchodzi od chłodnego obserwowania rzeczywistości, które zdominowało jego poprzednie książki. Miałem nieodparte wrażenie, że autor podejmuje w nich próbę chłodnego, zdynstansowanego diagnozowania otaczającego świata, tymczasem "Kauri" sięga w przeszłość, kilkset lat wstecz i wykorzystuje, znany chcoćby z "Robinsona Crusoe" czy "Władcy much", motyw rozbitków - to kuszący zabieg, jeśli chce się pójść w stronę modnej dziś dystopii. I można "Kauri" potraktować jako dystopię, tyle że znów jako dystopie zaskakującą - taką gdzie nic się nie zmienia, dystopię o marionetkowym charakterze ludzkiego losu, o tym, że światopoglądy, religie, cywilizacja oddzielają nas od prawdy o nas samych, która zawsze jest prawdą przeznaczenia i niemożności jego zmiany. Filozoficznie ta proza ma wielką moc. To na razie świeżo po lekturze, postaram się więcej, gdy nadejdzie wolna chwila. 7/10



3. "Dół" Andriej Płatonow 

Wielka proza rosyjska. Ciężka jak grudy zmarzniętej ziemi wydobywane z konsomolskiego dołu - dołu, który miał stać się fundamentem lepszej przyszłości, wspólnego, komunistycznego domu, a stał się celem samym w sobie, wspólnym grobem dla idei równości i powszechnej szczęśliwości. "Dół" to apoteoza śmierci. "Dół" to powieść zrodzona z najczarniejszej rozpaczy. "Dół" to opowieść o komunie, gdzie wszyscy są zrównani w jednym, wspólnym grobie. 




2. "Obsoletki" Justyna Bargielska 

Ta króciótka książka miała dla mnie jedną podstawową trudność - kondesację. Te historie,toczące się wokół poronień, strachu, traum, są przełamane niesamowitym poczuciem humoru i takim beztroskim na pozór igraniem ze śmiercią. Ale wróćmy do kondensacji, a może lepiej powiedzieć wprost - poetyckości tej prozy. PO prostu brakło mi energii i przestrzeni wersu. Ta hermetyczność świata, że do niego trzeba się tak przebijać, walić głową w mur, prosić się, skamleć, żeby móc rozbić ten z pozoru niewinny kod tragedii. Ale cały czas jest to świetna książka, która mieni się wieloma odcieniami - od humoru do rozpaczy. 





 1. "Nie przebaczaj" Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska

Komiks zemsty - klimat retro, klimat kresów, mroczny, wręcz horrorowy, z krwawymi scenami seksu. Ma to moc - szczególnie graficzną!


4. Jon Fosse "Septologia 3-5" Ja to ktoś inny

 Metoda rozdwojenia jaźni. Przyglądać się swojemu życiu swoimi oczami jakby "ja" to był ktoś inny. Czas młodości dominuje w częściach III-V septologii. I nie jest to przyjemne, sentymentalne, czułe. To przyglądanie jest zimne, oskarżycielskie, a jednocześnie pełne bezradności. Ten dystans tworzy w stosunku do "ja" przestrzeń okrucieństwa. Bóg Jona Fosse jako "ja" jest surowym bogiem. To trudne do przyjęcia, że aby się zbawić, trzeba dla siebie samemu stać się bogiem - sędzią, prokuratorem i adwokatem; zadać samemu karę i najtrudniejsze - samemu sobie odpuścić grzechy.