Wejście kinowe 28/23. Wśród wyschniętyvh traw Nuri Blige Ceylana. Opijam się kinem. Piękne, literackie dialogi uwiodły i odwiodły od znużenia przez 3,5 godziny. 9/10
Wejście kinowe 26/22 Płynne stany rozkoszy Klasyk z lat 70-tych. Erotyczny surrealizm.
Wejście kinowe 24/23 Tygrysica. Malezja, Tajwan, Singapur, Katar, Indonezja - ok. Przepiękny. Prawdziwe odkrycie w sekcji odkrycia. Jeśli traficie gdzieś Tygrysice, to sprawdźcie ją koniecznie. Młodzieżowy i feministyczny film inicjacyjny w klimacie etno, który zmienia się w body horror - brzmi nieźle mam nadzieję. 7/10
Wejście kinowe 23/23. Disco Boy. Muzyka Vitalica. Vive La France i Legia Cudzoziemska. Europa słabnie i zdycha w poczuciu swych win i wyrzutów sumienia. Był Więckiewicz i polscy pogranicznicy.
Wejście kinowe 22/23. Filipiński mistrz slow movie w swoim krótkim metrażu - tylko 187 minut. Powolny fresk filmowy z czytelną inspiracją Dostojewskim. Diaz znów eksploruje złogi zła zalegające ludzkie dusze - tym razem w kontekście reżymu Duterte. Manilla Mon Amour. 9/10
Wejście kinowe 21/23. Kokomo City reż. D. Smith Nieznane światy trans.
Wejście kinowe 20/23. Nowohoryzontowe trzecie. Poemat Pantha Rei. Woda nie zna granic. Filmowa poezja. 8/10
Wejście kinowe 19/23. Nowohoryzontowe drugie. Menopauza u gruzińskiej dziewicy. Do czasu. Ciężka komedia z ciężkiej, gruzińskiej rzeczywistości.
Wejście kinowe 18/23. Pierwsze nowohoryzontowe. After. Techno. Dicho. Potem Cicho. Kino transowo-polityczne. 7/10
Wejście kinowe 16/2023. Indiana Jones i artefakt przeznaczenia. Film całkiem śmieszny. 6/10
Wejście kinowe 15/23. "Chłopiec z niebios". Film Tarika Saleha - reżysera mieszkającego w Szwecji a pochodzącego z Egiptu, mimo kryminalnej fabuły, potrafi oddać arabską duchowość i przedstawić ją w całej złożoności. Slow-kryminał wymagający skupienia. 7/10
Wejście kinowe 13/2023. Pamfir. Ukraińska historia Hioba w krainie, gdzie bogiem jest gangster. 7/10
Wejście kinowe 12/2023 "Liczba doskonała". Zanussi pozostaje sobą, choć świat się zmienił. Filozoficzne kino, które nikogo dziś nie obchodzi. Ale oczywiście ocean zachwytów tych, którzy na co dzień pieją o "nowym wspaniałym świecie", bo tak wypada, ale poglądów raczej własnych nie mają, tylko niesie ich medialna fala. Jeśli chodzi o sam film, to zupełnie dla nikogo - dla zwolenników Pana Boga za mało kościelny, dla przeciwników najwyżej pole do szydery. Ale Zanussi się nie zmienia i próbuje mówić, co myśli, w świecie, gdzie wszyscy już wszystko dawno wiedzą. 6/10
Wejście kinowe 11/2023 "Bo się boi" reż. Ari Aster. Trzy godziny wędrówki po pokojach duszy chorego psychicznie człowieka. Bezkompromisowy, a przede wszystkim dziwaczny film dla tych, co lubią czuć się dziwnie w kinie. Ja lubię. Joaquin Phoenix jako żywo przypomina Jurka Rychlewicza.
Wejście kinowe 9/2023 Holy Spider. Wstrząsający. Fanatyk religijny morduje prostytutki na ulicach irańskiego miasta. Normalne, zwykle życie i normalne, zwykłe zbrodnie. Abassi jest bezlitosny dla widza, ale przede wszystkim jest bezlitosny dla swojej kultury. Dzień Kobiet w kinie. Wchłonąłem. 9/10
Wejście kinowe 8/2023 Wszystko wszędzie naraz. Nowy format kina nowej przygody, taki co to dzieje się w kuchni Bozi z Matrixa. Codzienność jako tło supermocy. Cały czas podstawową wadą takiego kina pozostaje dla mnie przefajnowanie.
Wejście kinowe 7/2023. Właściciele. Kino czeskie, a jakby trochę polskie. Mocna rzecz, mocniejsza niż Rzeź I prawdziwsza. Banalne sytuacje, które rozrastają się do rozmiarów greckiej tragedii. Śmiech przez łzy. Wszystko to,czego nie zobaczycie w polskim kinie! 8/10
Wejście kinowe 5/2023 Duchy Inisherin. Esencja celtyckiego piękna. Ale przede wszystkim w swej poetyckości to absolutnie niezwykły film. Nic, czego mogłem się spodziewać 9/10
Wejście kinowe 4/2023. Wieloryb. Darren Aronofsky. Wielka pochwała lekcji on-line. Keatting XXI wieku.
Wejście kinowe 3/2023. Lunana. Szkoła na końcu świata. Na końcu świata, czyli w Buthanie na wysokości 5000 m. W poszukiwaniu wszystkiego, co utraciliśmy wraz z cywilizacją. W poszukiwaniu naturalnego piękna, w poszukiwaniu relacji międzyludzkich, w poszukiwaniu kontaktu z naturą, w poszukiwaniu powołania nauczyciela w końcu - bez podstaw programowych, treści i systemu, bez technologii. Za to z poczuciem spełnienia i z poczuciem bycia potrzebnym. O szczęśliwych ludziach i szczęśliwych dzieciach na krańcu świata. Przeglądam się w tym filmie i widzę wyraźnie ból człowieka Zachodu, ból zrodzony z materializmu i pragnienia posiadania. Walden - niespełnione marzenie ludzkości.
Wejście kinowe 2/2023. Feryjne i postnowohoryzontowe. Godland reż. Hlynur Palmason. Islandia. Właśnie dla takich filmów stworzono kina studyjne. Minimalistyczny, surowy, zimny i piękny. Islandzka odyseja.
Wejście kinowe 1/2023 Moonage Daydream. Obraz Bowiego, którego poznajemy z jego własnych wypowiedzi, egzaltowany, sztuczny, że nie rozpoznałem prawdziwej twarzy artysty, a nawet że on sam zatracił się we własnym wizerunku. Dużo muzyki - to dobrze robi temu filmowi. I dużo blasków, błysków, fleszów i kolorów, spoza których nie widać Davida Bowie, tylko to, czym chce być dla widowni - kolorowym mirażem.
Wejście kinowe 1/24 Pieprzyć Mickiewicza Pierwsza wizyta w kinie w tym roku sięgnęła w okolice dna. I to nie dlatego, że coś tam i jestem zdeklarowanym dziadersem. Ten film traktuje młodych ludzi jak głupków i jest w tym bezlitosny. Pieprzyć Ogrodnika. 2/10
Wejście kinowe 2/24 KOS reż. Paweł Maślona Ciężki do oceny film. To, co atrakcyjne, ukryte w ciemnościach. Z drugiej strony więcej mówi o polskiej historii niż poprawne politycznie filmy z cyklu "Bóg Honor Ojczyzna". I to zafiksowanie na Tarantino wychodzi temu filmowi na złe. Wolałbym Maślonino. Ale i tak warto - Więckiewicz jako Christopher Waltz z "Bękartów wojny" naprawdę daje radę, a jak się już rozkręci, to kręci. 6/10
Wejście kinowe 3/24. "Pszczelarz" reż. Dan Ayer Adam Clay zajmuje się hodowlą pszczół gdzieś na uboczu tego świata. Przyjaźni się z emerytowaną nauczycielką i nie lubi nowoczesnych technologii. Niestety, hackerzy nie dają spokoju tym najbardziej bezbronnym - oszukiwanie starszych ludzi, w tym przyjaciółki "Pszczelarza", to intratny i pozbawiony ryzyka biznes. Do czasu, gdy trafiają na Adama Claya, który chroni swój ul, czyli świat prostych wartości. Adam Clay to eko-mściciel, stojący po stronie natury i prawdziwego życia. Adam Clay to bohater kina akcji nowej rasy, który niszczy komputerową dominację i ludzi, którzy stali się już internetową fikcją, narkotykowym mirażem z nowych mediów. A wszystko podbite tym, co najbardziej cenię w kinie popularnym - czarnym humorem dobrej próby. Duża przyjemność oglądania i 7/10.
Wejście kinowe 4/24 "Biedne istoty" reż. Yorgos Lanthimos No, jest to bajucha piękna, na bogato i pełna, jak to bajucha, morałów, metafizyki, ale i erotyki tylko dla dorosłych. Zawsze postrzegałem filmy Lanthimosa jako sterylne, pozbawione zbędnych ornamentów, a tutaj taki przepych popkulturowy, z którego Lanthimos czerpie pełnymi garściami. Czerpie też z baśniowego arthouse'u Guya Maddina, z braci Quay, ale znalazłbym i von Triera, i Leosa Caraxa z dodatkiem Matthew Barneya. Wszyscy ekstremalni kinowi wizjonerzy się tutaj wymieszali, a wykonanie zapiera dech w piersiach. Tylko czy starczyło miejsca dla samego Lanthimosa? Nic nie zmieni sytuacji, że jesteśmy tylko biednymi istotami stworzonymi przez biednego, cierpiącego Boga. A twórca też jest bogiem, biednym i cierpiącym.. 8/10
Wejście kinowe 5/24 "Chłopiec i czapla" reż. Hayao Miyazaki. Wszystkie filmy wytwórni Ghibli to realizm magiczny dla widzów w każdym wieku, a może ci młodsi nie wszystko zrozumieją. "Chłopiec i czapla" wśród tych filmów plasuje się naprawdę wysoko, umieściłbym go blisko "Grobowca świetlików", czyli wielkiego arcydzieła Takahaty. Film o stracie, film o przejściu, niby podobne w tematyce do "Biednych istot", ale "Chłopiec i czapla"dużo mocniej chwyta za serce. Jakże to inne od śmiesznych animacji Disneya czy Pixara. 9/10
Wejście kinowe 6/24 Narodziny bogów reż.Wuershan Chińska superprodukcja fantasy, o której powiedzieć, że jest widowiskowa, to nic nie powiedzieć. Natomiast jest to kino tak inne, tak różne od naszych oczekiwań, że kulturowy szok w czasie seansu może być zbyt duży i może prowadzić do napadów niepohamowanego śmiechu w najbardziej nieodpowiednich momentach. Tylko na dużym ekranie. 5/10
Wejście kinowe 7/24 "Powstaniec 1863" Sebastian Fabijański miał być Bogusławem Lindą XXI wieku, Zbigniewem Cybulskim millenialsów. Coś poszło nie tak. Kuriozalne wybryki, cały ten medialny szoł nie pozwalają uwierzyć w strojone przez niego miny. Dlatego nie sposób brać na poważnie romantycznego wizerunku księdza-patrioty, narodowego mistyka, realizującego mesjanistyczne powołanie. Po tej niestrawnej porcji Boga, Honoru i Ojczyzny pozostaje tylko pusty brecht i niesmak, bo postać księdza Brzóski była jednak prawdziwa, a tu otrzymujemy niezamierzoną karykaturę. Ale może o to chodzi we współczesnym, medialnym cyrku. 3/10
Wejście kinowe 8/24 "Akademia Pana Kleksa" reż. Maciej Kawulski Musimy mieć nasze bajki, bajki, które przemówią do naszych dzieci, ale także do nas. To bardzo ważna rola kultury - budować pokoleniowe mosty, pleść nić porozumienia między dziadkami, rodzicami i dziećmi. Nie na siłę, poprzez niezrozumiałe lektury, ale w sposób autentyczny i atrakcyjny formalnie. Z tej perspektywy pomysł na nową wersję"Akademii Pana Kleksa" był nie tylko potrzebny, ale także, o dziwo, realizacja jego jest sukcesem - artystycznym i komercyjnym (miesiąc po premierze pełna sala w Cinema City, 2 miliony widzów na liczniku, który cały czas bije). Jest także w filmie temat, który w klasycznych bajkach jest rzadko obecny - wszak wątek Alberta to wątek dziecięcej depresji. A że wilkusy to PiS, Pan Kleks - Donald Tusk, Ada i Vincent - młode pokolenie ponad podziałami, tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć
Witajcie w nowej bajce! 7/10
Wejście kinowe 9/24 Obsesja reż. Todd Haynes A jeśli powiem, że to nie tyle dramat o pedofilii, a film o bezkompromisowym tworzeniu filmowej postaci, film o inspirowaniu się sztuki rzeczywistością, której horroru nie sposób oddać? Tak, horror - to ten gatunek! 8/10
Wejście kinowe 10/24 Agrylle. Tajny agent. reż.MatthewVaughn Przede wszystkim jest to komedia, parodia filmu szpiegowskiego. Bardzo głupia, ale całkiem śmieszna. I jest Sam Rockwell, więc wytrzymałem do końca. I w jednej z głównych ról nowa piosenka Beatlesów. I jest cudowny kociak. 6/10 A niech tam.
Wejście kinowe 11/24 Dobrzy nieznajomi reż. Andrew Haigh Nie płakałem, choć bardzo się starałem. Sundance'owskie wyciszenie jest tłem dla wielkiego bólu i krzyku, który nosi w sobie bohater. Ten dramat rozgrywa się na pograniczu sennych marzeń i koszmarów. I ta muzyka z lat 90. Pet Shop Boys, Allyson Moyet, Frankie Goes to Hollywood...,czyli wtedy, gdy nikły wcześniej wątek LGBT, zaczął się przebijać do powszechnej świadomości, więc ten temat jest w "Dobrych nieznajomych" bardzo istotny. I niech tak będzie. 7/10
Wejście kinowe 12 Strefa interesów reż. Jonathan Glazer Siedzę i nie mogę napisać słowa po drugim seansie "Strefy interesów". Poszedłem po raz drugi, żeby poczuć ten film jeszcze mocniej i nie zawiodłem się. Powtórny seans plus większa wiedza i większe skupienie wprowadziły mnie w filmowy trans. Trans codziennego zła. Ale co można jeszcze napisać o tym filmie? Tyle już słów padło, że każda kolejna opinia będzie o kolejną opinię za dużo. Ale to dobrze, że tyle się mówi, wraca do korzeni właściwie, wraca do Norymbergi, zadaje fundamentalne pytania, próbuje dawać odpowiedzi, jak próbowała je dawać Hannah Arendt w swym słynnym reportażu poświęconym procesowi Adolfa Eichmanna, przywoływana w kontekście tego filmu wiele razy. „Rzecz o banalności zła”, zwykli ludzie, jedni z nas, którzy drugim zgotowali ten los. Ale przecież zgotowali go także sobie. Co „Strefa interesów” chce powiedzieć nam, co chce powiedzieć o nas? Dziś za oknem monitora też mamy śmierć i hekatombę i żyjemy jak gdyby nic się nie stało. Nigdy nie mieszkaliśmy tak blisko Auschwitz, nigdy zbrodnia nie była tak odczłowieczona przez media. Budujemy własne enklawy bez fundamentów ideologii i propagandy. Jedynym fundamentem pozostała chciwość - mnie się to lepsze życie należy bez względu na koszty. Chciałbym się dowiedzieć, co Rudolf Hoess myślał, stojąc pod szubienicą, czy nie pomyślał może „a jednak było warto”. Ale przecież są w tej ciemnej historii termowizyjne przebłyski nadziei, jest teściowa, która popada w rozpacz, widząc łunę z komina krematorium, jest wreszcie sam Rudolf, wymiotujący, chociaż nie ma czym. Nadzieja istnieje nawet w piekle. Cały czas 10/10
Wejście kinowe 13/24 Gdy rodzi się zło reż. Damien Rugja Bardzo, bardzo zły film! Miałem ten śmiech, który ma zagłuszać wstręt i przerażenie, kilka razy. 7/10
Wejście kinowe 14/24 Coś w wodzie Pięć dziewczyn i rekinek. Dwie przeżyły, więc film słaby.
Wejście kinowe 15/24 Dzieci Amelii reż. Gabriel Abrantes Jeszcze nie ma na Filmwebie. I może dobrze.
Wejście kinowe 16 Pamięć reż. Michel Franco Pamięć reż. Michel Franco
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziś twórców filmowych, meksykański reżyser Michel Franco, mówi w „Pamięci” z jednej strony o tej pamięci, którą się traci, która jest ułomna i ukazuje w zniekształcony sposób przeszłość – jakże często próbuje się człowiekowi weprzeć na siłę „oficjalną” wersję zdarzeń. Sylvia (doskonała jak zawsze Jessica Chastain) walczy o prawdę i swoją pamięć, którą chce zdeformować jej bliskie otoczenie – ludzie, którym powinna przecież ufać. Wcześniej uciekała od swej pamięci, topiła ją w alkoholu. Od 13 lat pozostaje trzeźwa i na trzeźwo mierzy się ze swymi traumami. Z drugiej strony Saul zapomina, cierpi na demencję – jego trauma zakryta zostaje przez wyparcie, które powoduje, że nie potrafi sobie radzić z rzeczywistością. Sylvia, która chce pamiętać i Saul, który nie chce sobie przypomnieć, spotykają się, żeby znaleźć „nowy początek”. Ich relacja jest ukazana w filmie Franco jak prawdziwa magia przeznaczenia. Ale jest tutaj jeden bardzo czarny bohater – rodzina. Meksykanin w swoich filmach pokazuje, że rodzina jest „kłębowiskiem żmij” jak kiedyś ujął to Mauriac, gordyjskim węzłem zależności, dla których mamy się poświęcić mimo wszystko. Motyw traumatyzującej i opresywnej rodziny widziałem we wszystkich filmach Franco i jest to okrutna diagnoza. Ale we wszystkich jego filmach widziałem też pragnienie wolności i to jest ten promień w ciemności, który tworzy przestrzeń nadziei także w „Pamięci” i choćby ten promień miał świecić tylko chwilę, to warto za nim iść. To kino trudnych emocji i trudnego piękna. Chociaż poprzedni film Franco,„Sundown”, przemówił do mnie mocniej to za „Pamięć” przynajmniej 8/10.
Wejście kinowe 17/24 Godzilla i Kong. Nowe Imperium Te potwory są śmieszne, natomiast ludzie w tych filmach żałośni. 2/10
Wejście kinowe 18/24 Omen. Początek reż.Arkasha Stevenson Prócz klimatycznego, satanistycznego horroru jest to także film dotykający poważnych kwestii filozoficznych, tematu wiary. Wszystko tutaj dzieje się na trójstyku realizmu, psychiki i metafizyki i udało się twórcom oddać to przenikanie, że nie wiedziałem, co jest rzeczywistą prawdą, co fantastyką grozy a co projekcją psychiki bohaterów. Film, który sam w sobie jest wielkim pytaniem o istotę ludzkiego bytu. A gdyby wyjść z gatunkowej bańki i potraktować Omen
Początek jako opowieść o dylematach młodej bohaterki, która zderza się z coraz trudniejszą prawdą o świecie, jej duchowej inicjacji, gdy pryska iluzja dziecięcej pobożności? 8/10
Wejście kinowe 19/24 Kobieta z... reż.Małgośka Szumowska/Michał Englert Zderzenie transgresji z polską, przaśną rzeczywistością jest tym, co u Szumowskiej lubiłem i lubię także w "Kobiecie z...". Polska od lat 80-tych do dziś jest ukazana z taką delikatnością, wyczuciem, że przez większość seansu byłem urzeczony projekcją wspomnień i bohaterem/ką inną od całego tego peerelu. I teraz spoiler: to zakończenie jak tandetna "woke" agitka jest kolejną wymuszoną ideologiczną maską, kolejnym kiczowatym zniewoleniem. I Szumowska na to idzie, zatracając całe swoje wyczucie? Mimo wszystko 6/10.
Wejście kinowe 20/24 Civil War reż. Alex Garland Wizualnie ten film już tworzy klasykę amerykańskiego kina wojennego. Między "Bitwą o Midway", "Czasem apokalipsy" i "Plutonem*. Później nie było w tym temacie nic ciekawego - "Helikopter w ogniu" czy "Dunkierka" nie były filmami XXI wieku - dopiero "Civil War". Za tę wizję, która się poniekąd ziszcza, ale oby się nie ziściła, daję 9/10, choć mniej przejąłem się bohaterami niż wizją wojny,krwi i śmierci. Przemierzamy z bohaterami kolejne kręgi piekła.Jak u Dantego. Technologie się zmieniły, ale istota człowieka pozostaje ta sama 8/10
Wejście kinowe 21/24 Perfect Days reż. Wim Wenders Po raz drugi. Perfect Days. „Doskonałe dni” w samotności człowieka, który był kimś, ale z własnego wyboru został nikim. Tylko ci ludzie z przeszłości, wzbudzający smutek, żal, ale nie tęsknotę. Jak pisał Hrabal: Ten świat jest niewyobrażalnie piękny, nie dlatego że jest, ale że ja go tak widzę. Cudna, filmowa medytacja, będąca pochwalą zwykłego życia. Ballada filmowa o tokijskim czyścicielu toalet z balladą Lou Reeda w tle. Subtelne kino nie dla każdego. Najważniejsze dla mnie tutaj było milczenie, które ukazuje, że im więcej człowiek pozostaje w ciszy, tym bardziej potrafi wsłuchać się w świat i ludzi dookoła.
I jeszcze jedno – to szlachetna elegia ku czci czystości. Jeśli ten film jest tokijski, czy japoński (a może buddyjski), to właśnie tę czystość mam na myśli, że dopiero ona daje człowiekowi spokój i wewnętrzną radość.
A kosztuje to bardzo dużo wysiłku.
Po co mówić więcej? Pomilczmy i posłuchajmy tego filmu, bo może faktycznie do oglądania nie ma tu zbyt wiele. Ja zrobiłem to już dwukrotnie i pewnie nie jest to koniec. 9/10
Wejście kinowe 22/24 Abigail reż. Matt Betinelli-Olpin Tyler Gillet Ta wampiryczna wersja zabójczej wyliczanki w stylu Agaty Christie byłaby całkiem zabawna, gdyby nie żenujący poziom aktorski. Tylko Abigail daje radę. 5/10
Wejście kinowe 23/24 Latanie dla początkujących reż.Hafsteinn Gunnar Sigurðsson Kino jako antidotum na syf takiego dnia. Może nie jest specjalnie oryginalny, ale była w nim dla mnie ta islandzka lekkość i lekkostrawność mimo kilku głupstw. 6/10Wejście kinowe 35/24 Samsara Nowe Horyzonty tournée w kinie OKF Iluzja Buddyjski trans, faza Bardo, nie byłem na to przygotowany tego dnia. 7/10
Wejście kinowe 24/24 Samsara Nowe Horyzonty tournée w kinie OKF Iluzja Buddyjski trans, faza Bardo, nie byłem na to przygotowany tego dnia. 7/10
Wejście kinowe 25/24 Delikwenci reż. Rodrigo Moreno Bezkompromisowa elegia na cześć wolności, życia i piękna. Nowohoryzontowe snuje są dla mnie jak smak wakacji. Po latach takie kino znów w Częstochowie 8/10 Nowe Horyzonty tournée w kinie OKF Iluzja
Wejście kinowe 26/24 Back to black. Historia Amy Winehouse
Podstawowym problemem tego filmu jest to, że musi się mierzyć z wybitnym dokumentem Asifa Kapadii z 2015 roku. Był to akt oskarżenia - mimo że Kapadia oparł się tylko na materiałach dokumentalnych, udało mu się pokazać cały mrok showbiznesu, wszystko to, co dzieje się, gdy zgasną światła sceny. A dzieje się samotność wybitnie zdolnej i wrażliwej dziewczyny – Amy nie znalazła wsparcia ani u swego ojca, ani u partnera, którzy w krytycznym momencie byli najbliżej niej.
„Back to black. Historia Amy Wine” Sam Taylor-Johnson jest mową obrońcy, ale reżyserka nie broni Amy, tylko broni szowbiznesu. Dla mnie to tak jakby chciała widzom powiedzieć – sorry, life is brutal. Ten film jest całkowicie wyprany z emocji i pozbawiony empatii, a pani Sam Taylor-Johnson jest takim adwokatem, co to broni korporacji przed swoim klientem. Za muzykę mogę podnieść ocenę najwyżej do 3/10, ale nawet ona nie jest w stanie uratować tego zimnego jak kamień bio-picu.
Wejście kinowe 27/24 Kaskader reż. David Leitch Dziaderski rock i kaskaderskie teledyski do tych hitów są ok i są śmieszne, ale całe to tło komedii romantycznej doskonale psuje efekt. 4/10
Wejście kinowe 28/24 Challengers reż Luca Guadagnino Tenis jako akt erotyczny? Czemu nie. Nie jest to moja bajka, nie jest to moje kino, ale wszystko jest tak pięknie sfilmowane. Tylko dlaczego w tym pięknym wizualnie filmie nie ma emocji? 6/10
Wejście kinowe 29/2 4 Niepokalana Horror kościelno-zakonny, mocno nierówny. Testowanie ludzi strachem to taka broń obosieczna. Ale wątki kościelne i modlitewne były psychotyczne i ok, tylko później to straszenie zakonnicami oklepane. 5/10
Wejście kinowe 30/24 Jutro będzie nasze reż. Paola Cortellesi Kino kobiet w najlepszym wykonaniu. Pięknie sfilmowany w duchu włoskiego kina lat pięćdziesiątych, "Jutro będzie nasze" opowiada z wdziękiem, lekkością i humorem o mrokach patriarchatu. 8/10
Wejście kinowe 31/24 Spirited away. W krainie bogów reż. Hayao Miyazaki Magiczny film wszechczasów. 9/10
Wejście kinowe 32/24 Królestwo Planety Małp reż.Wes Ball Familijne kino małp 3/10
33. "Monster" Hirokazu Koreeda Tak subtelnie o traumach jak potrafi tylko Koreeda. Montaż filmowej opowieści o tym jak mało wiemy o innych, ukazująca różne perspektywy dotkniętych bólem i agresją bohaterów, to masterpiece.
34. Furiosa reż George Miller Wizualny masterpiece rodem z Mad Maxa, który mnie nie ruszył emocjonalnie na milimetr. Jedynie Dementus. 5/10
35. "Jedno życie" reż. James Hawes. Film bardzo skromny i staroświecki, za to pełen emocji. Można być zwykłym człowiekiem i mieć w sobie ten brak zgody na zło. Mało znana historia ratowania dzieci, głównie żydowskich, z Pragi po wydarzeniach w Monachium 38. 7/10
36. Hit Man reż. Richard Linklater Linklater ciśnie na swoją modłę w komedie romantyczne, ale tej psychologicznej farsy, z rozpracowywaniem kontraktów na zabijanie w tle, nie polecalbym na wieczór walentynkowy . Mówię to po seansie rozbawiony do łez. Komediowa rewelacja7/10
37. Królestwo zwierząt reż. Thomas Cailley Tak delikatne przenikanie fantastyki do całkiem realnej, psychologicznej opowieści unosi ten film ponad przeciętną jakość filmów o dorastaniu. I raczej nie fantastyczny, co właśnie magiczny 7/10
38. Mars Express. Świat, który nadejdzie reż. Jérémie Périn Taki "Blade Runner" AI. Wszytko tu mocno konwencjonalne, ale przyjemne i spasowane na gatunkową, cyberpunkową miarę. 7/10
39. ,Do granic" reż. Alejandro Rojas, Juan Vasquez Amerykańskie służby celne to najlepsze biuro matrymonialne - po takim maglowaniu to albo od razu się rozejść, albo zostać póki śmierć nie rozłączy, bo przeszło się przez wszystko. A na pytanie, czy film zamknięty w czterech ścianach może być pasjonujący, odpowiadam - jak najbardziej. Od czasów "12 gniewnych ludzi" odpowiedź jest twierdząca. 7/10
40. Wake up. Horror. Woke kontra Trump. Jedna ujnia i wieje nudą. 5/10
41. Demony Grace. Horror. Świetny. Zatrzymał mnie w kinie. Filipiński z istoty, a wiadomo, że Filipiny to filmowa potęga. Przynajmniej 7/10
42. Amulet. Horror. Fajna muzyka. I nic więcej l. Horrorowa taniocha. 3/10
43. Ciche miejsce. Dzień pierwszy reż. Michael Sarnoski No, to jest dobre 7/10. Jeśli szukasz kina gatunkowego z klasą, to będzie dobry wybór w gatunku sf-horror
44. Horyzont reż. Kevin Costner Tańczący z wilkami to to nie jest, do klasyki westernowej też daleko. Słabo się pan starzeje, panie Costner. 4/10
45. Mój syn Ezra reż. Tony Goldwyn Autyzm. Ojcostwo specjalne. I czy można o tym opowiedzieć bez ckliwości i bez czarno-białych skrajności? Może można, ale Ezra tego nie robi, pozostając na mieliźnie taniej dość melodramy. Na plus mamy tutaj standupowy humor w wykonaniu Bobby'ego Cannavale. 5/10
46. The Royal Hotel reż. Kitty Green Oglądałem ten film jak remake genialnego "Na krańcu świata" Kotcheffa, wersję bardziej współczesną i kobiecą tego klasyka z plenerów Australii. Niby nic się nie dzieje, a wszystko w tym barze na odludziu, gdzie lądują spłukane studentki w ramach Work&Travel, napięte do granic - alkoholiczny, męski klimat grozi na każdym kroku pęknięciem, wszystko dryfuje ku katastrofie. Najtrudniejsze chwile w życiu beztroskich, kanadyjskich studentek pokazują, że może być gorzej. Trochę zaniepokojony zostałem jako ojciec. 7/10
47. Egzorcyzm reż. Joshua John Miller Ten film ma aspiracje artystyczne, ale aspiracje to za mało. Mógłbym powiedzieć, że to jest film o braku zgody psychoanalizy z metafizyką spowiedzi. Mógłbym, ale "Egzorcyzm" się poddaje i koniec końców dostajemy serią oklepanego straszenia diabłem, które nie robi na nas żadnego wrażenia. Smutny koniec ambitnych zamiarów. 3/10, bo nawet do śmiechu mi nie było.
48. Garfield Generalnie film o tym, że koty są mądrzejsze od psów... i ludzi. Ok. I że mają dobrą przemianę materii. Z humorem nie najgorzej 5/10
49. Wieczór kawalerski reż. Szymon Gonera Polskie piekło kinowe nie zna pojęcia dna. Połowa tego filmu to diskopolowy teledysk, druga połowa to Kac WAWA 2. Dla mnie typowy seans bdsm. 2/10
50. Maxxxine reż. Ti West Co ja będę pisał, posłuchajcie tego soundtracku. Hołd dla lat 80-tych i ery VHS, czyli powrót Ti Westa do korzeni kina klasy B, C, D i XXX. Ale Prisoners of Your Eyes Judasów się nie spodziewałem. 7/10
51. Humanitarna wampirzyca reż. Ariane Louis-Seize Kanada Wbrew pozorom bardzo wyciszony i pogrążony w półmroku film inicjacyjny o tym, że wampiry, czyli odszczepieńcy, są wśród nas.. Bez fajerwerków w stylu "Co robimy w ukryciu" i bez dydaktyki "Zmierzchu", film z własną poetyką i klimatem. Ale niespecjalnie do mnie trafił. Lubię filmy nasycone emocjami, nawet jeśli są to emocje zimne. I nie słyszałem jakoś tych salw śmiechu - to nie raki film. 5/10
52. Wredne liściki reż. Thea Sharrock.Hejt i hejtery istnieli zanim było to modne i zanim powstał internet.. Producent ten od Bilboardów i Inisherin, czyli Peter Czernin. W przypadku tego filmu nie ideologizowałbym feministycznie, bo ta komedia stoi przedziwnymi i poza schematem charakterami kobiecymi, które nie podlegają kresce politycznej poprawności, a odtwórczynie tych ról przekraczają same siebie - są to genialne i zupełnie wyjątkowe kreacje. Smaczku dodaje umiejscowienie tej historii na początku XX wieku. Dziwność, która trzyma się kupy. A mnie troszkę "Holonek" się włączył z jego rubasznością i "złym smakiem". 7/10 bez problemu.
53. Tylko my dwoje reż. Valerie Domzelli Miałem nadzieje na arthousowe Walentynki, coś z Lelluche'a, Vadima a nawet Romehra, ale potem ten film skręcił w sztampową opowieść o domowej przemocy, którą słyszałem tysiąc razy. Ze świadomej gry kliszami kina romantycznego spadłem do piekła oczywistości. 5/10
54. "Longlegs" Oza Perkinsa, bo tak powinien nazywać się ten film w polskich kinach według mnie, to taki niby horror, ale wcale nie horror - mroczna przypowieść o potędze zła. Jest tutaj diabelska, czarna moc, której tak naprawdę na ekranie nie widzimy! Widzimy raczej tylko ofiary, które stają się bezwolnymi marionetkami. Ale kto stoi za makabryczną postacią Longlegsa? Tego nie wiemy i to niedopowiedzenie wydaje się kluczowe, że nigdy nie poznamy istoty zła, że jest ona dla nas niedostępna, a jednocześnie jesteśmy w nie uwikłani. Możemy zniszczyć jedynie marionetki, ale nigdy nie dosięgniemy tam, gdzie stoi ich pan i władca. Film powolny i bardzo mroczny, bez tanich efektów, mimo że satanistyczny. Właściwie nie tyle straszny, co bardzo smutny, pokazujący brak antidotum na zło, a Nicolas Cage nie bierze jeńców w tej podróży do piekła. Piekła na ziemi. Horror bywa dla mnie jedynym artystycznym gatunkiem popkultury, gdzie poza „rozrywką” sięgamy metafizyki i stawiamy fundamentalne pytania. Tak jest w tym przypadku. 8/10
55. Zabierz mnie na księżyc reż. Greg Berlanti Amerykańska wydmuszka na kosmiczne tematy - o tym jak kręcili lądowanie na Księżycu w 69. Mdłe role Scarlett Johansson i Chaninga Tatuma. W tym drugim przypadku było to do przewidzenia. Szkoda też talentu Woody Harlesona. O kuriozalnej roli Stanleya Kubricka nie wspomnę. 3/10
56. Twisters reż. Lee Isaac Chung Jest to zrobione niewiarygodnie, ale przygody lepiej mieć samemu a nie w kinie. W sumie to nie rozumiem kina atrakcji, dla mnie liczy się kino emocji - śmiechu, płaczu, smutku, radości, rozpaczy, agresji, nienawiści, dobra, empatii. Tego nie zastąpią żadne efekty. Z tym, że ja zawsze śmieję się i płaczę w najmniej odpowiednich momentach. 5/10
57. Terapia dla par reż.Gerrardo Herrero Tytuł sugeruje wakacyjną komedię romantyczną. To nie jest wakacyjna komedia romantyczna w stylu Miło jest kłamać... To film z dużym ciężarem i suspensem. Czy mógł być lepszy, w sensie mocniejszy? Może mógłby, ale i tak podziwiam sprawność scenariuszową tego filmu. 6/10
Nowe Horyzonty 24
58. Trances reż. Ahmed Al Maânouni Tradycyjne instrumenty i buntowniczy przekaz lat 70. Kontrkultura w klimacie afrykańskim, gdy poezja i rytm tworzą trans. Surowe piękno, które nic nie straciło na sile swego wyrazu. 7/10 NH-początek
59. Ukryty motyw reż. Gustav Möller To jest moc duńskiego kina w stanie czystym, bez muzyki, sterylnie, ale przykuwa do ekranu kajdankami. Jeden z najlepszych dramatów więziennych, ,jakie widziałem 8/10
60. A Different Man reż. Aaron Shimberg W rytmie czarnego humoru z Sundance. W klimacie kina retro. Czyli bardzo klimatyczny a zarazem bardzo przewrotny film. Bardzo dobry. 7/10
61. Simona Kossak reż. Adrian Panek Polska szkoła filmu biograficznego, czyli i do śmiechu i do płaczu i wszystkim będzie się podobało. Ale zdjęcia przyrody są tutaj niesamowicie klimatyczne. Bardzo przyjemnie/mało arthousowo. 6/10
62. Saint Omer reż. Mati Diop Absolutnie na tak. Dramat sądowy, który schodził mi się z Anatomią upadku, ale przebił ją mocą prawdy. Współczesna Medea. 8/10
63. Wielki Tydzień reż. Andrei Cohn Ciężki. Mógłby być jak W samo południe antysemityzmu. Ale nie jest. Very slow, very heavy. Mungiu, Puiu, Jude umieją w rumuńskie kino gadane, ale czy Andrei Cohn też w to kino potrafi? Nie jestem pewien. Doceniam, ale bez przesady - toporność narracji to nie jest zaleta. 6/10
64. Podróż hieny reż. Djibri Diop Mambety Senegal Mocny, awangardowy, brutalny, surowy, afrykański trip do marzeń o wolności. 6/10
65. Bestia reż. Bernard Bonello Bardzo długi odcinek Black Mirror. Wizualnie perfekcyjny, ale scenariuszowo nie spięty. Poczułem wobec niego samotność na podobieństwo bohaterów Bestii 6/10
66. Grand Tour reż. Miguel Gomes Podróżujemy w czasie i przestrzeni, by móc zrozumieć, że jesteśmy potomkami konkwistadorów. Estetycznie ta podróż przypomina oniryczną kliszę ze starego kina znalezioną w portugalskiej piwnicy. Portugalia 8/10
67. Baby reż Marcello Caetano. Brazylia Nic ciekawego nie ma ten film do powiedzenia na temat osób lgbt, żyjących na marginesie społeczeństwa brazylijskiego. Nie potrafiłem uwierzyć w szczerość tego przekazu o biednych dilerach i męskich prostytutkach w molochu Sao Paulo, a i obraz samego miasta mnie nie zaciekawił. 4/10
68. Zła nie ma reż. Rjusuke Hamaguchi Do czasu. Wizualnie przepiękny film zaangażowany. Rzadkie połączenie..8/10
69. Królowe dram reż. Alexis Langlois Kicz, perwersja, queerowe szaleństwo. Takiej pstrokacizny rozmaitych wydzielin i wyziewów nigdy nie widziałem. W rytmie electro i z francuskim wokalem. Poronione płody Eurowizji w niebezpiecznym stężeniu. 1/10 traktuję jako wyraz największego szacunku dla dna, do którego dobił ten ekscentryczny musical.
70. MMXX reż. Cristi Puiu Kino tak wspaniałe, jak niepojęte. Strumień dialogów, który pochłania bez reszty. 9/10
71. Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata reż. Radu Jude Najlepszy obraz naszej współczesności w kinie ostatnich lat, ukazany przez pryzmat uległości krajów biedniejszych wobec bogatych i roli nowych mediów, które cofają nas w czasie do epoki nienawiści. Jude demaskuje Unię jako krainę hipokryzji, a jej biedniejszych członków jako zakompleksionych, ubogich krewnych. Film o tym, że historia niczego nas nie uczy. Jude nie bierze jenców, ale pokazuje niewolników, którzy mogą się zbuntować. 10/10
72. W drodze reż. Julia de Castro, María G. Royo
On the Go W tym filmie jest tyle życia, radości, zmysłowej erotyki, że po co mówić o wadach? Skojarzył mi się ten radosny trip ze "Słabnącym światłem sierpniowego słońca" 7/10
73. Motocykliści reż. Jeff Nichols Dopiero w tym otoczeniu dobrze widać jak te amerykańskie sny są puste i mało warte. 3/10
74. To nie ja reż.Leos Carax Trudne sprawy Leosa. Krótko i na temat biograficzny. 8/10
75. Jak zostałam perliczką reż. Rugano Nyomi Senegal Kolorowy smutek i barwna gorycz kobiet na krańcach świata, więc nie narzekajmy przynajmniej tutaj. 7/10
77. 76. Trenque Lanquen cz.I i II reż. Laura Citarela 293 minuty
Długi i ładny. Melodramat w stylu slow movie, który w drugiej części przechodzi w fantastyczną hybrydę w stylu slow movie. Efekt genialny. 8/10 NH 78. Mowa wspólna reż. Matthew Rankin Kanadyjski surrealizm rodem z Winnipeg a do tego w języku farsi. 6/10 NH
79. Kneecap reż. Rich Peppiatt Energetycznie poziom Trainspotting. Nauczyciel pomaga uczniom w założeniu hiphopowego składu i wchodzi w konflikt z prawem. Coś jak Pieprzyć Mickiewicza tylko o dwa nieba lepiej. 8/10
80. Rumours NH
Guy Maddin, Evan Johnson, Galen Johnson
Kanada Kolejny film o końcu świata, ale jakże zabawny. Szczyt G7, szczyt głupoty w ujęciu Guya Maddina. 7/10
81. 3 kilometry do końca świata reż. Emanuel Parvu Rumunia Są filmy, które na mnie czekają. To był taki film. Chłopak, mieszkający na wsi, zostaje pobity za to, że całował się z letnikiem z Bukaresztu. Zaczyna się dochodzenie, które zmienia się w sąd nad ofiarą przemocy.
Scena egzorcyzmów jest jedną z najbardziej opresyjnych scen w kinie ostatnich lat. Tak to jest, że my, Polacy, przeglądamy się w rumuńskim kinie, bo sami boimy się/nie potrafimy mówić jak jest. 8/10 NH
Nowe Horyzonty - koniec
82. Love Lies Bleeding
Bardzo mocny i bardzo kobiecy. Klimat lat 80-tych i muzyka w stylu tamtych lat tworzą niesamowity, mroczny świat rodem z kina klasy B. I Pumping Iron. Tarantino kobiet. 8/10
83. Deadpool,& Wolverine reż. Shawn Levy Dla mnie doświadczenie graniczne - wyjść z kina? zostać? po co to? Kolorowe obrazki z przemocy. Nieśmiertelność dla dzieciaków odrealniająca dramat życia. Atrakcyjność pustki. 3/10
84. Pułapka reż. M. Night Shyamalan Taki gupi, jak fajny. Poszedłbym dalej w tym pokazywaniu seryjnego mordercy jako super taty 4'10
4/1085. Mnich i karabin reż. Pawo Choyning Bhutan Pozytywne kino z krainy na krańcu świata. Właściwie to przeglądamy się w nim i widzimy, że kapitalizm i postęp to zło, które odbiera ludziom szczęście. A że zrobione łopatą i kilofem a nie subtelnym, filmowym zmysłem? To Bhutan! 5/10
86. Bulion i inne namiętności reż. Tran Ahn Hung Klasyka Foodporn bez cienia kuchni molekularnej. Po seansie będziecie zachwyceni i głodni. 7/10
87. Borderlands reż. Eli Ruth Super zabawa. Marvele mnie nudzą, a tu był trash, pustynia i Cate Blanchet! I śmiesznie też było z tą całą dziecinadą i przebierankami. 6/10
88. Hrabia Monte Christo - klasyczne kino, które oddycha pełnym ekranem, a trzy godziny mijają nie wiadomo kiedy. Epickie.7/10
89. "Tatami" reż. Guy Native, Zar Amir Ebrahimi. Iran. Kinematografia irańska to od dawna wiodąca siła światowego filmu, choć często nie może prezentować się pod irańskim godłem. "Tatami" jest tego kolejnym dowodem. Film sportowy czy polityczny thriller? I jedno, i drugie, ale ja na pierwszym miejscu dostrzegam istotę sportu poddanego rozmaitym naciskom. Niby to jest o irańskim reżymie, niszczeniu kobiet i ich marzeń, ale wymowa "Tatami" jest wiele bardziej uniwersalna. Doskonałe, czarno-białe zdjęcia, rewelacyjne aktorstwo, zapierający dech scenariusz - to wszystko powoduje, że wychodzimy poza gatunkowe ramy, by zobaczyć kawałek prawdy o okrutnym świecie i podziwiać walkę bohaterek, która w większości rozgrywa się nie na tatami, ale w ich głowach. 8/10
90. Obcy. Romulus reż. Fede Alvarez Powrót do korzeni serii i to jest dobre. Niesamowita scenografia, wzbudzająca klaustrofobiczny klimat, odegrała dla mnie większą rolę niż młodzi aktorzy. Na minus przeciąganie scen ucieczek i końcówki jakby za wszelką cenę trzeba było dobić do tych 120 minut. 6/10
91. "Wróbel" Tomasza Gąssowskiego z Jackiem Borusińskim to przykład, nie tak znowu częsty w polskim kinie, czeskiego komediodramatu. Film bardzo skromny, ale w tym przypadku skromność to zaleta. Uśmiech delikatny, bohaterowie zwykli i szlachetni, przesłanie pozytywne bez zbędnej pedagogiki. Jak najbardziej kino festiwalowe na środkowoeuropejską miarę. 6/10
92. "Ja, kapitan" reż.Matteo Garrone Odbywamy podróż z senegalskimi, nastoletnimi emigrantami. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, na ile ten straszny świat, który przeżywamy z bohaterami podczas ich podróży, jest prawdziwy. Nie umiem odpowiedzieć, po co ci ludzie to robią. Garrone pokazuje, że piekło na Ziemi istnieje. Troszkę nie rozumiem też, jak ten film może pozostawiać obojętnym. To prawdziwe kino emocji. 7/10
93. "Kruk" reż. Rupert Sanders Jak bardzo nie moje strachy na lachy. To jest Kruk na miarę naszych czasów! czyli słabe 3/10. Ta estetyka jest okropna! Najgorszy ze wszystkiego jest nieświadomy siebie kicz. Disco relax w stylu gore - mógłby być, ale niestety nie jest, bo nie jest mi nawet do śmiechu.
94. Mrugnij dwa razy reż. Zoe Kravitz Nic bardziej stereotypowego nie obejrzycie tego lata. Miliarder zabiera na swoją wyspę dziewczyny, którym wydaje się, że wygrały los na loterii. Jest impreza, jest bogato, twist goni za twistem, by skończyło się ogólną rozpierduchą i jakże zaskoczeniem, że ofiara jest drapieżnikiem. Sory my french za spoiler, ale nic bardziej przewidywalnego. 4/10
95. Rodzaje życzliwości reż. Yorgos Lanthimos Załóżmy, że głównym tematem tego filmu jest życzliwość. A właściwie piekło życzliwości. Prawda o grzecznościowych formach, za którymi czają się diabelskie intencje. Nawet zmartwychwstanie jest tu z piekła rodem. A człowiek jest istotą zmieniającą każdą wartość w koszmar. Tak, to jest koszmar. Dla widza też. 7/10
96. Dobry nauczyciel reż. Teddy Lussi-Modeste Film mocno pod prąd poprawności politycznej, inkluzywności i wierze w tolerancję. Coraz więcej takich filmów we Francji, coraz więcej obaw. Ale nie tylko. Fałszywe oskarżenia, szukanie winy w ofierze - bardzo wnikliwie pokazane skomplikowanie współczesnego świata. Film dość skromny i mocno surowy. Ale bardzo prawdziwy, zresztą powstał w oparciu o prawdziwą historię. 7/10
97. It Ends With Us reż. Justin Baldoni- polski tytuł Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije. Mocne 3/10.
98. Strange Darling reż. JT Mollnar Powrót urodzonych morderców
Za pisanie o fabule „Strange Darling” powinno się karać. Już tytuł, który zaproponowałem, zdradza zbyt wiele. To Ameryka, która wyrosła na spluwach, krwi i przemocy. Z jej pięknem i z jej okrucieństwem, które tak dobrze znamy chociażby z kina Sama Pekinpaha, z jego „Nędznymi psami” na czele. Ale gdyby potraktować ten film jako metaforę miłości? „Dzikość serca” młodych bohaterów versus „czułość serca”, którą symbolizują żyjący na uboczu, bezbronni hipisi? Miłość współczesna versus miłość staroświecka? Wtedy z horroru urodzi się nam melodramat i pokochamy ten perwersyjny film jeszcze mocniej. Film zrobiony w stylu lat 70-tych, czemu dopomaga zastosowanie kamery 35 mm. Film ze świetnymi kreacjami aktorskimi i nieprzekombinowaną grą narracyjną. Film, który bierze widza z zaskoczenia i otwiera się na niego z różnymi interpretacjami. Film za tę otwartość i nieoczywistość okrzyknięty przez wielu filmem sezonu. Dla mnie 8/10
99. Eternal reż. Ulaa Salim Bardzo przyjemnie mi się ten film oglądało. Takie pomieszanie fantastyki i melodramatu, ale bez efekciarstwa. Raczej rozkmina filozoficzna nad sensem życia, która nie przekraczała granic żenady, ale proponowała wyciszenie i skupienie. Szału nie było, ale było 6/10.
100. Sok z żuka reż. Tim Burton Podróż sentymentalna do epoki VHS. Ależ to jest cały czas świeże i zabawne. 8/10
101. Beetlejuice reż. Tim Burton No niestety. Porażka. Film z gwiazdami, film pozbawiony klimatu. Trochę tam plusów bym znalazł, ale przesłaniają je minusy. Chyba ekipa na planie za dobrze się bawiła i taki tani-drogi efekt. 4/10
102. Biała odwaga reż. Marcin Koszałka
Inny patriotyzm
„Biała Odwaga” reż. Marcin Koszałka
Jeśli szukałbym we współczesnym polskim kinie twórców „odważnych”, to takim reżyserem byłby Marcin Koszałka – twórca bezkompromisowy, szukający trudnych tematów. Widzimy to już w jego ekshibicjonistycznym debiucie „Jakiego pięknego syna urodziłam”, gdzie sportretował swoich rodziców w sposób daleki od laurki – mówiąc bardzo delikatnie. Pójść do przodu po tak ekstremistycznym debiucie było bardzo trudno, Koszałka jednak się nie poddał i powoli tworzył swe artystyczne port folio jako operator i reżyser. W każdym przypadku twórca pozostał wierny swojej bezkompromisowej postawie.
W swojej krótkiej recenzji, poświęcam tak wiele miejsca reżyserowi, żeby chociaż pobieżnie uzasadnić, że nie było lepszego wyboru dla tematu tabu, jakim pozostaje dla naszej historii inicjatywa „Goralenvolk”, która zrzeszała kolaborujących z hitlerowcami Górali. Mamy z tym problem jako Polacy. Tak często musimy mierzyć się z oskarżeniami o kolaborację w czasie II wojny światowej, a przecież oficjalnie takiej współpracy nigdy nie było. Było tylko bohaterstwo, heroizm i tyrtejskie poświęcenie.
Na film Koszałki można zatem spojrzeć w szerszym kontekście. Cofnijmy się kilka kroków i przyjrzyjmy się polskiej historii z szerszej perspektywy – co mogło powodować, że wśród bohaterskich ludzi pojawiały się przesłanki do zdrady? I nie chodzi tu tylko o zdradę narodową, ale o zdradę drugiego człowieka. Wola przetrwania, silny instynkt samozachowawczy bierze w „Białej Odwadze” górę nad wartościami, wybory, które każe się tutaj dokonywać bohaterom przekraczają czarno-białe granice między dobrem a złem. Istotnym kontekstem mógłaby być tutaj książka i film „Wybór Zofii”. Dylematy te zostały doskonale ukazane w duecie braci Andrzeja - antybohatera (znany choćby z wcześniejszego filmu Koszałki „Czerwony pająk” rewelacyjny Filip Pławiak) i Maćka - bohatera (nieustępujący Pławiakowi ani na moment Julian Świeżewski). Do niejednoznacznych kreacji przyzwyczaił nas już Andrzej Konopka, tutaj jako filmowy Skorus gra górala otwarcie będącego zwolennikiem kolaboracji dla prywaty i własnej ambicji – niby postać jednoznacznie ciemna, ale czy aby do końca? Kolejnym przykładem niejednoznaczności jest rola Jakuba Gierszała jako nazisty ze swymi ideami i marzeniami, dla których jest gotów poświęcić człowieczeństwo.
Koszałka oparł swój film na niejednoznacznych postawach i osiągnął efekt, jakiego dawno nie osiągnęło polskie kino z gatunku widowiska historycznego. Mówię tutaj o widowisku, bo jest jeszcze jeden bohater, według mnie główny – bohaterem tym są Tatry, które zostały tutaj pokazane pięknie jak nigdy dotąd w polskim kinie. Bo Koszałka to nie tylko reżyser „trudnych tematów”, to także doskonały operator, który rozumie jak nikt inny język filmowej kamery.
„Biała Odwaga” reprezentuje inny typ patriotyzmu, niż ten do którego zdążyliśmy przywyknąć – to patriotyzm krytycznego spojrzenia na historię. I może są tutaj słabsze wątki, sprowadzające ten film na mieliznę gatunkowego romansu, to mimo wszystko wysoka nota 8/10. Jeden z najlepszych polskich filmów, jaki ostatnio widziałem, a to zawsze jest dla mnie powodem do wielkiej radościi.
103. Tyle co nic reż. Grzegorz Dębowski Film sformatowany pod kina studyjne jest wyświetlany w Cinema City Poland. Nie po raz pierwszy instytucja ta promuje niszowe, polskie kino. Trzeba to docenić. A film traktuje o polskiej wsi - film ważny, film prawdziwy, aktualny i film bardzo smutny, aż kipiący od wściekłości. Ale cały czas jest to kino tworzone na zasadzie produkcji niezależnej, bardzo skromne. Filmy podobne w nastroju i wymowie, ale rozwinięte formalnie i nie tak surowe, spotykałem dotychczas w produkcjach francuskich bądź hiszpańskich, więc dało się odczuć tę lukę tematyczną. Inna sprawa, że powinien powstać film o mechanizmach upolitycznienia polskiej prowincji - najlepiej od lat 90-tych do dziś. W tym obszarze wszystko naprawdę wydaje się filmową fikcją 7/10
104. Bękart reż. Nikolaj Arcel W roli głównej Mads Mikkelsen Czegóż ja bym nie dał i komu, żeby zobaczyć polską epopeję z bohaterami z ziemi, krwi i kości. Bo też po to powstają tak wielkie, historyczne dramaty jak "Bękart" - żebyśmy nie zapomnieli o pionierach, o osadnikach, tych którzy musieli walczyć z naturą i ludźmi. I musieli wierzyć, że ta walka ma sens - nie dla pustych haseł, ale prawdy swojego życia i marzeń. 8/10
105. Diuna cz.2 reż. Denis Villeneuve Nie ma tej mocy co część I, ale ma swoje mocne momenty. Kraina Harkonnenów wygląda tak, że Fritz Lang ze swoim Metropolis i cały niemiecki ekspresjonizm by jej nie wyśnił w najsmutniejszym, czarno-białym koszmarze. Diuna 2 bardziej przygodowa i mniej epicka od jedynki, ale cały czas to Diuna Villeneuve'a 7/10
106. Diuna cz.I reż. Denis Villeneuve Obejrzany kiedyś w jakimś niewydarzonym formacie monitoru laptopa nie zrobił wrażenia. To monumentalne, epickie dzieło można docenić jedynie na wielkim ekranie - wtedy znika powolność, a zaczyna się kontemplacja wyobraźni twórców zarówno literackiego pierwowzoru jak i jego adaptacji. 8/10
107. Żegnajcie laleczki reż. Ethan Cohen Bezpretensjonalna satyra z filmów nurtu LGBT utrzymana w klimacie niezależnego kina drogi. Bardzo przyjemne i lekkie, także obyczajowo. 7/10
108. Anatomia upadku reż. Justine Triet Strasznie się umęczyłem na tym przegadanym i nudnym filmie o depresji i jej ofiarach. Ale proszę się nie sugerować - ja się nie znam. 5/10 Bo Sandra Huller robi,co może, żebyśmy nie posnęli. No i piesio.
109. "Sami swoi. Początek" reż. Artur Żmijewski Przyznam się do swoich obaw, bo świętości się nie rusza, a Sami swoi to świętość prawdziwa. Tymczasem Żmijewski potrafi grać na nucie swojskiej nostalgii. Polska historia, bo postrzegam ten film jako historyczny - akcja toczy się od 1913 roku do lat powojennych, gdy Pawlaki jadą repatrianckim transportem - jest tu ukazana bez tego ciężaru martyrologii i cierpienia, jak to przywykliśmy oglądać w polskich filmach. I za to wielka chwała Żmijewskiemu, że odszedł od tych nachalnych, patetycznych wzorców. Zresztą łączy to klasyczny film Chęcińskiego i nową wersję. Mniej tu humoru, mniej komedii, a jeśli już to tylko delikatny rys satyryczny. Podczas seansu wybuchy śmiechu sporadyczne i krótkie, natomiast wzruszenia i łez dużo więcej. Wzorzec wsi "sielskiej i anielskiej" jest cały czas aktualny i ściska za gardło. A Polak ukazany w tym filmie to taki Sancho Pansa, który musi sobie poradzić z wariatami tego świata. - chłopskim sprytem ratuje Żydów i Ukraińców, samemu wychodząc cało z każdej opresji. Jest to zatem film z prawdą na bakier, za to ku pokrzepieniu serc i w tym sensie jest to dziś obraz bardzo potrzebny. 7/10
110. Chłopaki nie płaczą reż. Olaf Lubaszenko Legendarny rok 2000 i legendarna komedia oparta na grepsach. Nie byłem i nie będę fanem, ale i tak lepsze to niż kinopolskie komedie współczesne, od których umieram z żenady. 5/10
111. Substancja reż. Coralie Fargeat Co kryje piękno? Piekno Instagrama, piękno medialnych celebrytów? Gładkie ciała, gładkie wypowiedzi pozbawione są treści. Treść to flaki, trawienie, gnicie, procesy starzenia i destrukcji tkanek - wszystko to zaprojektowane w dajszym planie obumierania i w końcu śmierci. Celebrytka poszukuje serum młodości - niby nic nowego, ale w ujęciu Coralie Fargeat wszystko zaskakuje, a przede wszystkim obrzydza, by zmusić widzów do zastanowienia, co kryją tajemnice pięknego, medialnego świata. Wybitny horror, gdzie uroda i brzydota mieszają się w melasie czarnego humoru! Przebrzydki! 9/10
112. "Lee. Na własne oczy" reż. Ellen Kuras
Historia Lee Miller, angielskiej reporterki, która dla Vogue'a sfotografowała dramat II wojny światowej, obozy koncentracyjne tuż po wyzwoleniu przez aliantów i główną kwaterę Hitlera w Berlinie po zwycięstwie w maju 1945 roku. Kate Winslet w głównej roli robi, co może, aby utrzymać ten film na przyzwoitym poziomie i przykuć uwagę widza, ale do roli w oskarowym "Lektorze" nawet się nie zbliża. Dostajemy dość typowy film biograficzny w feministycznym stylu - historię o kobiecie, która wbrew męskiemu światu wyprzedza swój czas i dociera tam, gdzie nie dotarł wcześniej żaden mężczyzna. Wszystko do bółu typowe i przewidywalne. Tak jak Lee Miller była osobą bezkompromisową i nieprzewidywalną, tak tutaj dostajemy kobiecy film w schematycznym stylu, który widzieliśmy już po wielekroć, a zmieniają się tylko dekoracje i osoby. Mam wrażenie, że dziś nie wystarczy w filmie powiedzieć: "O! Jaka dzielna kobieta", ale trzeba znależć na to własny sposób. Ellen Kuras to się nie udało. Dodatkowo uderzyła mnie w tym filmie niewiedza bohaterów na temat hitlerowskich zbrodni, konkretnie chodzi mi o wojenne realia ukazane we Francji - czy było to zamykanie oczu, by nie widzieć zła, czy strach przed prawdą, który paraliżował ludzi, a może rządził nimi imperatyw przetrwania? Tego się z filmu Ellen Kuras nie dowiemy. Warto było pójść tym tropem, ale reżyserka zatrzymała się wpół kroku i stworzyła obraz, który pozostawił mnie obojętnym. 4/10
Wejście kinowe 113/24 Nie mów zła reż. James Watkins Amerykański remake duńskiego horroru "Goście". I poczułem to połączenie artystycznego filmu grozy rodem ze Skandynawii z gatunkowym, komercyjnym kinem anglojęzycznym. Wyszło nieźle jak na horrorowe realia kinowe, które z reguły nie są straszne. A udało się to głównie dzięki świetnej roli Jamesa McAvoya, który potrafi złapać za gardło i trzymać do końca seansu. 6/10
Wejście kinowe 114/24 Transformers. Początek To jest wizja komunistycznej rewolucji dla dzieci - niestety.
Wejście kinowe 115/24 "Drużyna A(A) reż. Daniel Jaroszek Prze-dziwny to film, a nawet prze-dziwaczny. Czy o uzależnieniach można w stylu Tarantino? Okazuje się, że nie można. Doborowa obsada aktorska próbuje wykonać na naszych oczach kuriozalne piruety, których nie potrafi. Przypomina to występ na igrzyskach australijskiej zawodniczki, która nie umiała w break-dance albo skoki Eddiego Edwardsa w Calgary. Ale to są profesjonaliści, kombatanci i kombatantki polskokinnego gwiazdozbioru - o ile na roli Danuty Stenki można by zbudować tę dziwną hybrydę Tarantino i kina społecznego, to absurdalność postaci Magdaleny Cieleckiej sięga zenitu i w rezultacie zasmuca, a nie śmieszy. Gdy granice żenady zostają przekroczone, pozostaje wrażenie grubego oszustwa, w którym przyjemne zdjęcia łudzą nas niezależnym klimatem, a fabuła kopie w głowę tandetnymi wymysłami scenariuszowymi. Ten film miał potencjał, ale ktoś go zakopał na poziomie scenariusza. Szkoda. 3/10
Wejście kinowe 116/24 "Wytłumaczenie wszystkiego" reż. Gabor Reisz Symetrystyczna wizja Węgier, tylko czy na pewno znane jest tam pojęcie symetryzmu? Czterech bohaterów, cztery motywacje - polityka i życie prywatne w ich wypadku pomieszane i nie do rozdzielenia. Fidesz Orbana i liberalna wi zja Sorosa zawładnęły węgierskimi bohaterami do tego stopnia, że zapominają o tym, kim są i rzucają się na siebie bez opamiętania. Skąd my to znamy? Tak, to bardzo polski film, tylko szkoda, że zrobiony na Węgrzech – film o tym, że jak powiedział klasyk „Trzeba im przypier…”, a nie bawić się w próbę zrozumienia czy daremne dyskusje. „Wytłumaczenie wszystkiego” to taki symetrystyczny i jednocześnie czuły wobec swych bohaterów obraz, który naprawdę sporo wyjaśnia z tego, co się z nami porobiło. Bardzo kameralny i w klaustrofobicznym formacie zwężonego do kwadratu ekranu. Kamera podąża za aktorami, śledząc ich każdy krok, uświadamiając nam jak bardzo nie żyjemy swoim życiem. Jaka szkoda, że nie polski to film, bo moja racja jest mojsza niż twojsza, a zwycięzcami tej awantury są tylko politycy ze swoimi willami z basenem. Film bardzo polityczny, ale zarazem poetycki. 8/10
Wejście kinowe 117/24 "Nausicaa z Doliny Wiatru" Jak kocham wyobraźnię Miyazakiego, tę trudną stylistykę dziecięcego świata, jej urodę połączoną z brzydotą i okrucieństwem. 8/10
Wejście kinowe 118/24 Aftermath. Most w ogniu Ciemno jak u ...... . ..., to i nie wiadomo, co napisać. Akcyjna taniocha
Wejście kinowe 119/24 Idź pod prąd reż. Wiesław Paluch Historia KSU i Siczki. Grzeczny punk rock z socrealu. Ale sentyment pozostał. Dziś my wszyscy ugrzecznieni. 6/10
Wejście kinowe 120/24 W głowie się nie mieści 2 reż. Kesley Mann Raczej z pedagogicznego obowiązku, ale to kino, które uczy, bawi i szanuje młodego widza. 6/10
Wejście kinowe 122/24 Pokaz specjalny filmu "Kulej. Dwie strony medalu" reż. Xawery Żuławski Da się połączyć PRL i Hollywood? Rocky'ego i Kuleja? Da się! Efekt jak na Żuławskiego komercyjny, ale w dobrym sensie. Dużo dają temu filmowi wstawki archiwalne, które jak na polskokinne realia są niezwykle dopieszczone i na miejscu. Jeden z lepszych polskich filmów biograficznych ostatnich lat. 7/10
Wejście kinowe 123/24 Pod wulkanem reż. Damian Kocur Polski kandydat do Oskara. Film o wojnie w Ukrainie, który dzieje się podczas wakacji w Hiszpanii. To nie jest polski film, to jest film, który przekracza granice państw. To jest film światowy, ale przede wszystkim ludzki. 10/10
Wejście kinowe 124/24 Armand reż. Halfman Ullman Tondel Norwegia Psychodrama, która przerodziła się w psychodelię. Budynek szkoły gra główną rolę jako miejsce traum. Jak ktoś kręcił się wieczorem po opuszczonych, szkolnych korytarzach, to zrozumie, jak te demony powracają. 7/10
Wejście kinowe 125/24 Dekalog 1. reż. Krzysztof Kieślowski Powrót do najlepszego projektu filmowego ever - Edukacja Nowe Horyzonty. Klasyka polskiego filmu trafiła do mnie po raz kolejny. OKF Iluzja 8/10
Wejście kinowe 126/24 Wrooklyn Zoo reż. Krzysztof Skonieczny To mógł być naprawdę dobry film pokoleniowy dla Z. A jest tylko w porządku. Mimo wszystko warto. "Kids" było w latach 90. a "Wojna polsko-ruska" i tak lepsza i niepobita. Bardzo nierówno, ale motyw cygański, zapomniany w polskiej kulturze motyw cygański, jest naprawdę fajny. 6/10
Wejście kinowe 127/24 "Wybraniec" reż. Ali Abbasi Chyba znalazłem dla siebie film tego sezonu. Historia kariery Donalda, która zachwyciła mnie jako gra z gatunkiem kina biograficznego. Film, który chociaż pokazuje krytyczny wizerunek tej kontrowersyjnej postaci, to nie pokazuje jej w sposób karykaturalny. A jeśli chodzi o prawdę? Żaden ze znanych mi filmów nie pokazał tak dobitnie, co się dzieje z człowiekiem, który na pewnym etapie życia uwierzył, że aby osiągnąć sukces trzeba uprawiać makiawelizm i już nigdy nie mieć dość. Pycha jak narkotyk. Ten wąski, arthousowy format ekranu świadomie stoi w kontrze do przepychu wnętrz i amerykańskich, miejskich plenerów - to mały człowiek wobec swych wielkich pragnień. "American Psycho" bez karykatury. 9/10
Wejście kinowe 128/24 Terrifer 3 reż. Damien Leone Niby śmieszne, ale wcale nieśmieszne.
Wejście kinowe 129/24 Megalopolis reż. F.F. Copolla Nie zrozumiałem tego filmu. Kupuję cały ten staroświecki kicz, ale mógłby to być film niemy. Nie zrozumiałem nic z tych napuszonych, patetycznych przemów. Po co? Do kogo? Do samego siebie mówił Copolla tymi dialogami? 5/10 za wizyjność wizualną. Megalopolis, Megalon - to nie chodzi o sztukę, to chodzi o megalomanię. Ten film jest szczytem megalomanii - samego Copolli i wielkich gwiazd, grających w tym filmie. Targowisko próżności medialnych bóstw.
Wejście kinowe 130/24 Konklawe reż. Edward Berger Czy można kardynałów ukazać jako ludzi wyjątkowo inteligentnych zamiast uprawiać prymitywną satyrę, której oczekuje gawiedź? Można. Czy może to być interesujące? Może. Czy jest estetycznie dojrzałe i świadome? Jest. Powolne, majestatyczne, pełne mrocznego, katolickiego przepychu dobre kino. 7/10
Wejście kinowe 131/24 Hellboy. The Crooked Man. Piekielny Halloween w Cinema City. Klimatyczne zdjęcia i nic więcej.Lubilem Hellboya za humor, ironię. Tutaj tego nie mam. Zwykły horror, jeden z wielu. 3/10
Wejście kinowe 132/24 The Demon Disorder Piekielny Halloween w Cinema City. Lubię ten młody klimat podczas maratonów horroru, ale nie lubię tego filmu. W kategorii: Horror bez pomysłu, byłby całkiem niezły, ale też miałby dużą konkurencję. 2/10
Wejście kinowe 133/24 Szkarłatny pilot reż. Hayao Miyazaki Po prostu Ghibli, czyli nie traktujemy dzieci jak dzieci.7/10
Wejście kinowe 134/24
Bardzo skromny, wręcz reportażowy film o podróży młodych Amerykanów do
"jądra ciemności", czyli Polski, aby oddać cześćżydowskim przodkom - ofiarom Zagłady. W tle Chopin, Warszawa,Lublin, obóz w Majdanku i Polskie Koleje Państwowe – można powiedzieć „Polska w koncentracie”.
I Jesse Eisenberg jako reżyser, scenarzysta, producent i
odtwórca jednej z głównych ról. Druga
główna rola to Kieran Culkin, grający neurastenicznego kuzyna. Autorskie,
niskobudżetowe kino ma swoje prawa, ale dlaczego ten film sprawia
wrażenie improwizacji i zadań aktorskich? Czy to aby nie za mało
na spory potencjał emocjonalny? „Prawdziwy ból” wygląda jak
wielka improwizacja na temat bólu duszy. Jakby nie miał
scenariusza, tylko pomysły. Eisenberg chce powiedzieć „ składamy
się z tego, co nas boli”, ustawia taki punkt wyjścia dla
swych protagonistów i do tego ogranicza się jego rola. Bo
w istocie „Prawdziwy ból” miał
potencjał dla bardzo ciekawego i wiarygodnego ukazania choroby
afektywnej dwubiegunowej. Ale
my – widzowie – tak mało o tym z filmu się dowiadujemy. Czy
oddanie się intuicji jako sposób tworzenia filmowego autentyzmu to
dobry pomysł, każdy musi ocenić sam. Dla
mnie okazało
się to za mało. Jako punkt odniesienia przychodzi mi do głowy film
właściwie magiczny i wizyjny, dopracowany
scenariuszowo i wizualnie, i też o podróży do korzeni - „Wszystko jest iluminacją” Liva
Schreibera. „Prawdziwy
ból” doceniam za pomysł, nie doceniam realizacji tego pomysłu,
ale uznaję prawo twórców do wyboru własnej drogi. 6/10
Wejście kinowe 135/24 Czerwona jedynka reż. Jake Kasdan Zaczął się sezon na mikołajkowe guilty pleasure, ale jednak pleasure. J.K. Simmons jako umięśniony i fit Santa Claus rewelacja, szkoda tylko, że go tak mało w tym filmie. 5/10
Wejście kinowe 136/24 Imago reż. Olga Chajdas Zimnofalowy film zanurzony w zimnofalowych latach 80-tych. 7/10
Wejście kinowe 137/24 "Dolina Issy" reż. Tadeusz Konwicki W ramach Częstochowskich Dni Literatury. Magic Trip według prozy Czesława Miłosza. 9/10
Wejście kinowe 138/24 Paddington w Peru reż.Dougal Wilson Bardzo chciałem, żeby było miło, ale rozjechałem się z tym filmem. Wersja książkowa i telewizyjna są nie do podrobienia.4/10
Wejście kinowe 139/24 Gladiator 2 reż.Ridley Scott Przyjemne kino z boskimi efektami wizualnymi o naparzaniu się po łbach. I nic więcej. I tyle mi wystarczy. Jak w części pierwszej. Tęsknota za epickim kinem złotej ery Hollywood, nie do końca spełniona pogoń za męstwem i blichtrem. 6/10
Wejście kinowe 140/141/142 "Anhelli", ”Świteź", "Świtezianka" Trzy krótkie adaptacje utworów naszych wieszczów. Najciekawsza to animacja mickiewiczowskiej "Świtezi" z efektami 3D w reżyserii Kamila Polaka. Nad pozostałymi spuśćmy zasłonę milczenia.
Wejście kinowe 143/24 U Pana Boga w Królowym Moście reż. Jacek Bromski Takie głupie że aż fajne. 4/10
Wejście kinowe 144/24 Kolonia nr 5 reż. Ladj Ly Film o bloku we współczesnym getcie. Koszmar emigrantów we współczesnej Francji, którzy zadają w tym filmie fundamentalne pytanie - po co żeśmy tu przyjechali? Ale zadają je wbrew intencjom reżysera. Ludzie zawsze będą się źle traktować w trosce o swoje twierdze. Niby dobry ale raczej średni. 6/10
Wejście kinowe 145/24 Anora reż. Sean Baker Wyuzdany melodramat urodzonych w XXI wieku. Po prostu genialny. 8/10
Wejście kinowe 146/24 Minghun reż. Jan P. Matuszyński
Paradygmat romantyczny w wymiarze multi-kulti
Gdy Maria Janion rozprawiała się w swoim słynnym eseju „Zmierzch paradygmatu” z polskim romantyzmem jako perspektywą narodowego cierpienia, walki i ofiary, nie mówiła o uniwersalnym wymiarze tej epoki, który płynie do nas choćby z fascynacji muzyką Chopina.
Romantyzm odżywa u Jana P. Matuszewskiego w filmie „Minghun” na wszelkie możliwe sposoby oprócz właśnie tego patriotycznego. Mamy tu człowieka w obliczu tajemnicy śmierci, mamy tu życie dusz kochanków – wszak tytułowy minghun to obrzęd zaślubin po śmierci, mamy fascynację orientem i obrzędami ludowymi. Nie mamy tylko tego wymiaru patriotycznego, który w obliczu uniwersalnej wymowy filmu na wiele się tutaj nie przyda.
Ten romantyczny wymiar podkreślany jest malarskimi kadrami, które dla mnie przywoływały obrazy Caspara Davida Friedricha z „Wędrowcem nad morzem mgły” na czele. To jak Marcin Dorociński w kilku scenach spogląda na bezkres wody jest kontemplowaniem bezmiaru czasu i wszechświata. Gdy śledziłem na ekranie losy Jerzego, to jak przeżywa stratę najbliższej osoby, to jak mierzy się z absurdalnym wymiarem świata i próbuje nadać mu sens, przypominało mi wczesne dzieła Mickiewicza – jego ballady i „Dziady” wileńsko-kowieńskie, czyli te utwory, gdzie jeszcze nie narodził się Konrad cierpiący za naród i ojczyznę.
Celowo nie piszę wiele na temat treści filmu, bo „Minghun” powinien pozostać dla widza tajemnicą, tak jak tajemnicą dla Jerzego pozostaje los ukochanych przez niego osób. Dziś romantyzm ze swoją magią i tajemniczością może wydawać się trywialny, bo przecież izolujemy się skutecznie od tych ostatecznych kwestii, uważając prawdopodobnie, że one nas nie dotyczą.
Ilekroć słyszę o tragicznych wypadkach, myślę o tej pustej przestrzeni, która tak pięknie jest pokazana w filmie Matuszyńskiego – przestrzeni „kota w pustym mieszkaniu” z wiersza Szymborskiej. Myślę, że reżyser zderzył nas z tym, co ostateczne, w najlepszy możliwy sposób – poprzez wyjście poza kulturowy, narzucony nam schemat. Myślę też, że na ten film trzeba się otworzyć, tak jak Jerzy musi otworzyć się na to, czego nie rozumie. Bez tego „Minghun” pozostanie dla widza milczeniem.
Mam nadzieję, że moje romantyczne konteksty wniosą coś do lepszego zrozumienia filmu. Moja ocena 8/10
Wejście kinowe 147/24 Wicked reż. Jon M. Chu Konfekcyjny, hollywoodzki koszmar. I co z tego, że w starym, hollywoodzkim stylu? Nadal pozostaje to magazyn ze świecidelkami i nic więcej. Okropieństwo. 2/10
Wejście kinowe 148/24 Heretic reż. Scott Beck, Bryan Woods Taki horror, co to przestaje bawić, kiedy staje się horrorem. Póki są rozkminy teologiczne w stylu przekomarzań ze Świadkami Jehowy, jest całkiem zabawnie, ale od momentu, gdy pojawia się piwnica robi się nudno i smutno. Ale Hugh Grant rewelacja. 6/10
Wejście kinowe 149/24 Ziemia obiecana reż. Andrzej Wajda To już niemal pół wieku od premiery tego arcyfilmu.
Wejście kinowe 150/24 Kraven Łowca reż. J.C. Chandor Mógł być dobry film akcji, a miał być film o superbohaterze z uniwersum Marvela. Wyszło coś pomiędzy, takie ni pies nie wydra, ale nie brakuje ładnych scen, szczególnie rosyjskich. Takie mocne 4/10.
Wejście kinowe 151/24 Diabeł reż. Błażej Jankowiak Niedawno była moda na kryminały, które działy się w lokalnym kolorycie miast polskich - każde szanujące się miasto miało kilka takich książek. Teraz przyszedł czas na filmy sensacyjne. Fabuła "Diabła" dzieje się w Tarnowskich Górach. Z Tarnowskich Gór pochodzi Eryk Lubos. Tarnowskie Góry leżą blisko Częstochowy i jeszcze bliżej Lublińca. W Lublińcu znajduje się elitarna jednostka komandosów, Eryk Lubos gra weterana z Afganistanu, więc wszystko się zgadza. A że każdym polskim zadupiem rządzą lokalne mafie, to weteran-Lubos musi sporo posprzątać i trup ściele się gęsto. Andrzej Bursa napisał: "mam w dupie małe miasteczka". 4/10
Wejście kinowe 152/24 "Władca pierścieni. Wojna Rohimirrów" reż. Kenji Kamiyama Jestem zachwycony tą idącą w stronę anime produkcją. Po raz pierwszy w przypadku uniwersum Tolkiena poczułem się w kinie, jakbym znów miał naście lat. Mocne 7/10.
Wejście kinowe 153/24 "Kompletnie nieznany*
Film Jamesa Mangolda, reżysera "Spaceru po linie" o Johnnym Cashu, opowiadający epizod z kariery Boba Dylana, jest bardzo tradycyjnym filmem biograficznym. Tyle że mówi on o przekraczaniu granic w sztuce, o wierności artystycznej intuicji wbrew swemu środowisku, a nade wszystko o wierności samemu sobie - także kosztem innych. Dużo muzyki i amerykańskiej tradycji. Porządne, klasyczne, biograficzne, muzyczne, amerykańskie kino. Jak dla mnie mocne 7/10.
Wejście kinowe 154/24 Here. Poza czasem reż. Robert Zemekis Okropny film. Zamiast bohatera mamy pokój z XIX wieku, jego lokatorów na przestrzeni dwustu lat i Foresta Gumpa w roli głównej. Irytujący jak "Megalopolis" to nic nie powiedzieć. 3/10
Wejście kinowe 155/24 "W pokoju obok" reż. Pedro Almodovar Piękna Tilda Swinton, piękna Julianne Moore, piękny John Tortturo i piękna śmierć. Najładniejszy film o eutanazji, jaki widziałem. Nikt jak Almodovar nie potrafi w kicz, jeśli chodzi o trudne tematy. W "Bólu i blasku" podsumował swe życie, więc przyszedł czas na pożegnanie. Lepiej mimo wszystko umierać w dizajnerskich wnętrzach i w otoczeniu pięknej natury niż waląc krwią w pampersa na oddziale paliatywnym

Niby
stereotyp, ale kto by tak nie chciał? Za moc ironii i i rzeźbę w kiczu 9/10.
Wejście kinowe 156/24 Emilia Perez reż. Jacques Audriad Tradycjonaliści mają szopkę noworoczną, tęczowi "Emilię Perez*. Ja? Nieustannie gdzieś z boku.I niech tak zostanie. Czego tutaj nie ma? Śmiech i łzy,, przemoc i czułość, komedia, tragedia i musical, mężczyzna i kobieta w jednym ciele. Audriad to mistrz, niezależnie od tematu. Potężna kinowa energia, mógłbym ten filmowy, wielopiętrowy labirynt porównać do twórczości Tarantino, do potężnej, narracyjnej katedry, w której nie ma Boga. 7/10
1551
Rok 2025
Kino 173/25 Song Sung Blue reż. Craig Brewer /USA 2025/ I to by było na tyle. Ale od jutra nowy rozdział. Najlepsze kino starców w minionym roku - biopic, musical i
melodramat w jednym filmie, a rola Hugh Jackmana po prostu rozjeżdża jak walec. 8/10
Kino 172/25 Ścieżki życia reż. Mariannę Elliott /Wielka Brytania 2024/ Film o chodzeniu razem po lesie i nie tylko zimą - historia prawdziwa. Stracić wszystko, ale mieć
siebie i nadzieję - o tym jest ten film z gatunku kina starców. Dość prosty, dość autentyczny, dość ckliwy. 6/10
Kino 171/25 Wysokie i niskie tony reż. Emanuel Courcol /Francja 2024/ Historia dwóch braci, dwóch skrajnych osobowości, które łączy miłość do muzyki. Jeden wybitny
dyrygent, drugi zwykły robotnik, grający w lokalnej orkiestrze - stare jak świat, a cały czas działa. Nawet jakoś echa angielskiej "Orkiestry" i "Nietykalnych" z Omarem Sy mi pobrzmiewały, czyli sympatycznie i mądrze upłynął mi czas, bo to film o barierach i o tym, że nie one są najważniejsze. Feel Good Movie mimo konfliktów. Co oryginalne we francuskim kinie - ten film jest praktycznie "biały", nie ma tu mowy o kontrastach kulturowych, co wydaje mi się dość wyjątkowe. 7/10
Kino 170/25 Anakonda reż. Tom Gormican /USA2025/ Film o robieniu filmu klasy B i o miłości do kina klasy B. Wyszło raczej średnio, chociaż im dalej tym lepiej. Dlaczego
nie dało się tak od początku? Nie wiem, ale widziałem "Dzikie łowy" i wiem, że mogło być lepiej. 6/10
Kino 169/25 Pomoc domowa reż. Paul Fleig /USA 2025/ Podchodziłem jak do jeża do tej netflixowej w swoim stylu historii, ale Paul Fleig zrobił wszystko, żeby uczynić z
tego typowego pomysłu wielopiętrowy labirynt, który wiedzie od kiczowatych "trudnych spraw" do feministycznego thrillera z groźnym przesłaniem, ale efektu "wow" nie byłoby bez przyprawy z czarnego humoru, który spaja mocno tę ryzykowną budowlę. Jest 7/10 bo ta cała Sidney Sweeney wyjątkowo działa mi na nerwy w każdym filmie. Ale mam tak z większością młodych aktorów, że mają mega energię do robienia kariery, ale brak im wiary w sztukę.
Kino 168/25 Niedziele reż. Alauda Ruiz de Azúa Hiszpania-Kraj Basków 2025/
Kino religijne nie kojarzy się zbyt dobrze, szczególnie polskie kino religijne – hagiograficzne „czyńmy dobro” brzmi natrętnie i kiczowato po wyjściu z kina po kolejnej wizji polskiego świętego, walczącego za Boga i Ojczyznę. Ktoś mi powiedział ostatnio, że Boga próżno szukać w polskim Kosciele, który bardziej stoi dziś na straży tradycji i wartości narodowych niż Wiary. Polski Bóg stał się polityczny, cóż robić? Trzeba zatem spojrzeć z dystansu, wyjść do tego co katolickie, czyli powszechne. Takim wyjściem był dla mnie baskijski film „Niedziele” – film bardzo skromny, cichy, ale bardzo autentyczny i prawdziwy. „Niedziele” to historia 17-letniej Ainary, która żyje pod jednym dachem z ojcem, babcią i rodzeństwem. Łączy ich trauma po tragicznej śmierci matki, żony i córki. Często odwiedza ich ciotka, siostra taty, która nie kryje znużenia ciągłym roztrząsaniem rodzinnej tragedii. Przez ból żałoby do Ajnary dociera głos Boga, coraz bardziej pragnie odejść do zakonu z bardzo surową klauzurą, ale nie wie do końca, czy jej powołanie jest autentyczne i szczere. Postawa dziewczyny polaryzuje członków rodziny – wszak Ajnara chce ich opuścić na zawsze, zostawić samych wobec tragicznych wspomnień, a może chce od nich po prostu uciec?
Wiele egzystencjalnych pytań rodzi ta prosta z pozoru historia. Wszystko tutaj takie skromne i wyciszone, a przecież wciągające przez swą uniwersalną prawdę o człowieku wobec sytuacji granicznych. Celowo posługuję się terminologią egzystencjalistów, bo „Niedzielom” bliżej do tego nurtu filozoficznego niż do katechetycznych historii z podręczników do religii.
„Niedziele” Alandy Ruiz De Azny to kino szlachetne i czyste jak łza, film z ducha Simone Weil i Edyty Stein. Film został doceniony i nagrodzony na festiwalu w San Sebastian. Ode mnie 8/10
Kino 167/25 Do nieznanej ziemi reż. Mahdi Fleifel Wielonarodowa kooprodukcja - w tym Grecja, Palestyna, Katar. Ateny ukazane od strony koczujących emigrantów są miastem
szarym i smutnym, takie życie wiodą bohaterowie - smutne, bo skazane na walkę o przetrwanie kosztem przestępstw, prostytucji, narkotyków. "Do nieznanej ziemi" to film bardzo prosty i bezpośredni, który nie moralizuje, ale pokazuje koszt ucieczki do Europy. 6/10
Kino 166/25 Eleonor Wspaniała reż. Scarlett Johansson/USA 2025/ Eleonora nie taka wspaniała, bo wykonana siermiężnie z nieciekawymi postaciami dokoła. Był potencjał,
był mocny twist, ale nie było mocy w tej ciekawej intrydze, która okazała się w rezultacie dość typowym wytworem kina starców. 5/10
Kino 165/25 Zgiń, kochanie reż. Lynne Ramsay /UK, USA 2025/ Film w sposób wręcz metafizyczny opowiada o kryzysie twórczym pisarki po urodzeniu dziecka. W tym wypadku
metafizyczny oznacza właściwie męczący. Jennifer Lawrence nie szczędzi swych dojrzałych wdzięków a Robert Pattinson robi za tło. Tylko dlaczego nic mnie to nie obchodzi? 5/10
Kino 164/25 Zwierzogród 2 reż. Jared Bush, Byron Howard /USA 2025/ Tak to jest, że dziś, aby bezpretensjonalnie pośmiać się w kinie, trzeba iść na film dla dzieci.
Sesja terapeutyczna w Zwierzogrodzie zrobiła mi ten seans i było to chyba nie do końca dla dzieciaków. 6/10
Kino 163/25 Left-Handed Girl. To była ręka diabła reż.Shih-Ching Tsu /Tajwan 2025/ Śpieszmy się kochać małe kinematografie, tak szybko odchodzą. Kameralny, prosty, z
uroczą małą bohaterką. Kino kobiet z Azji. 7/10
Kino 162/25 MyszMasz na Święta reż. Henrik Martin Dalhsbakken /Norwegia 2025/ Znów myszy i ludzie, tyle że na Święta. Do momentu realizacji planu zagłady ludzkości
przez myszy dość zabawny, potem robi się nieznośnie smutno.4/10
Kino 161/25 Wieleżyński. Alchemik ze Lwowa reż. Mariusz Bonaszewski Mało znana ważna postać. Interesujące i formalnie dopracowane kino oświatowe. 6/10
Kino 160/25 Pięć koszmarnych nocy2 reż. Emma Tammi /USA 2025/ Zero oldskulowego vibe'u, a za to ceniłem jedynkę. 3/10
Kino 159/25 Sisu. Droga zemsty reż. Jalmari Helander /Finlandia, USA 2025/ Twórcze przekształcenie amerykańskich motywów w fińskim stylu - tak jak w jedynce. Wizualna
perfekcja i ciężki, sowiecki sprzęt, który chce zabić Nieśmiertelnego. Orków jest dużo, ale wystarczy jeden Sisu, który wraca do Karelii po belki ze swojego domu. Wciąga się jedną dziurką od nosa i najlepsze, że jest to czarna komedia. 7/10
Kino 158/25 Norymberga reż. James Vanderbilt /USA 2025/ Typowy film historyczny. Cóż mogę więcej powiedzieć? Ciekawa i mocna teza, że hitlerowcy wcale nie byli inni niż
my, zwykli ludzie, została sprowadzona do dydaktycznej, historycznej pogadanki w hollywoodzkim stylu. 5/10 to i tak za wiele za rozmach, z jakim zjechano temat.
Kino 157/25 Wicked. Na dobre. /USA2025/ Czarnoksiężnik z Oz na nowo. Cały czas nie moja bajka, chociaż jak ujrzałem żelaznego drwala to śmiechłem. 3/10
Kino 156/25:Tornado reż. John MacLean /Wielka Brytania 2025/ Samurajski western w stylu Sergia Leone, tyle że dzieje się w deszczowej scenerii wysp brytyjskich i swą
dziwnością przypomina baśnio-horror. Ale nade wszystko piękny kawałek kina! 7/10 Sometimes Not Quiet My Tempo
Kino 155/25 Iluzja 3 reż. Ruben Fleischer /USA2025/ W tym filmie wszystko jest na 3. 3/10
Kino 154/25 Rocznica reż. Jan Komasa /USA 2025/ Jan Komasa jedzie do Ameryki, żeby robić kino moralnego niepokoju, które zmienia się niepostrzeżenie w najmroczniejszą
dystopię. Poczułem się jakby duch wczesnego Zanussiego odżył w trumpowskiej wizji świata. Drażniła mnie natomiast sztuczność tego świata, udawany intelektualizm. We wczesnych filmach Zanussiego to były postaci z krwi i kości, nie ukryte za wyższością elegancji i intelektualnym makijażem 7/10
Kino 153/25 Running Man reż. Edgar Wright /USA 2025/ I jest to najlepsza adaptacja Kinga z tych wielu, które ostatnio powstały. Niby rozrywka, ale jak mocno wybrzmiewa
tutaj wizja fejkowego świata mediów, kreowanego w politycznych celach. A wszystko doprawione odpowiednio mocno kiczem i groteską - po prostu Sztosiwo! 7/10
Kino 152/25 Predator. Strefa zagrożenia/USA 2025/ Film, który oglądasz jakby ktoś grał w grę 3D, czyli nowy Predator od Disneya. 3D równa się 3/10.
Kino 151/25 Uwierz w Mikołaja 2 reż. Anna Wieczur /Polska 2025/ Zdarza mi się obejrzeć jakiś film około świąteczny, żeby trochę poczuć klimat, ale... Klasykiem jest dla
mnie "Witaj Święty Mikołaju', bo to film o świętach, o tradycjach, a na dodatek świetna komedia - na dodatek! A o czym jest taki Kevin? O naparzaniu czarnych charakterów, święta są tam jedynie tłem, jak w "Szklanej pułapce", którą oglądają w Uwierz w Mikołaja 2 pensjonariusze Domu Spokojnej Starości. I tak właśnie jest u Anny Wieczur - jej film jest o wszystkim, ale w najmniejszym stopniu o świętach, chociaż śpiewają tam kolędy. 3/10
Kino 150/25 Ministranci reż. Piotr Domalewski /Polska 2025/ Jak to kiedyś śpiewali "na pierwszym miejscu Bóg, na pierwszym miejscu wiara...". Sympatyczny "buddy movie"
dla dzieciaków z nie najlżejszym przesłaniem na temat Kościoła i wiary. Jednak polskim filmem numer 1 tego sezonu pozostaje dla mnie "Dom Dobry", który mocno i bezkompromisowo kopie w nasze narodowe, chrześcijańskie sumienie. 7/10
Kino 149/25 Dom dobry reż. Wojciech Smarzowski /Polska 2025/ Na gorąco po seansie. Filmy Smarzowskiego są polskim rachunkiem sumienia - weźmy to na klatę. Ktoś musiał o
tym opowiedzieć właśnie w ten sposób. O tym, czym jest życie w matni. 9/10
Kino 148/25 Bugonia reż. Yorgos Lanthimos /USA 2025/ Od pewnego czasu Lanthimos próbuje parodiować samego siebie. W "Bugonii" wyszło mu to najlepiej. Taka apokalipsa
jaka ludzkość - niestety. 7/10
Kino 147/25 Cały ten cukier reż. Damon Gameau /Australia 2015/ Edukacja zdrowotna w kinie w ramach trudnych tematów edukacji filmowej. 5/10
Kino 146/25 Presence reż. Steven Soderbergh/USA 2024/ Trzymał mnie ten film za twarz od początku do samego końca. Jakie to było dobre, a najlepsza gra ducha, którego
nie widzimy wcale, gra kamery. Najlepszy horror ostatnich lat, może XXI wieku, ale to rzecz gustu. Soderbergh gra konwencją Obecności, ale doprowadza ją, mimo swego minimalizmu, do mistrzostwa! 8/10
Kino 145/25 Good Boy reż. Ben Leonberg /USA2025/ Żałuję, że nie jestem psem, bo to jest film dla psów. Czy człowiek może wejść w głowę czy duszę psa, tak jak tego chcą twórcy? Nie wiem, mnie się to jakoś nie udało. Ale zamiar doceniam. 6/10
Kino 144/25 Anioł Stróż reż. Aziz Ansari /USA 2025/ Czuć na kilometr to bollywoodzkie poczucie humoru i to jest fajne. Fajna jest też rola Keanu Reevesa jako anioła i Seth Rogen też oczywiście daje radę. Ale formalnie ten film nie stoi na wysokim poziomie - są momenty, jest swoisty naturalizm, ale całość słabo się klei. 6/10
143/25 Rocky Horror Picture Show reż. Jim Sherman /Wielka Brytania 1975/ Jak Halloween to RHPS w kinie po raz drugi! Excellent Midnight Movie! prawie do północy. 10/10
Kino 142/25 Po polowaniu reż. Luca Guadagnimo /USA 2025/ Takie kino nazywam męczącym. Metoo w wersji Guadagnimo jest kulturowym wymysłem, kłamstwem samym w sobie . W zasadzie w tym filmie wszyscy kłamią i byłoby to być może ciekawe, gdyby nie było do bólu przeintelektualizowane i w efekcie końcowym zwyczajnie nudne. 5/10
Kino 141/25 Springsteen. Ocal mnie od nicości reż. Scott Cooper/USA2025/ Jak powstawała kultowa Nebraska. Ten biopic jest tak prosty jak muza Springsteena, prosty i surowy jak rock w stanie czystym. Dlatego 7/10
Kino 140/25 Franz Kafka reż. Agnieszka Holland /Czechy, Niemcy, Polska, Francja 2025/ W tego typu biografiach pociągałaby mnie relacja między twórcą a dziełem, a tego było w filmie Agnieszki Holland bardzo mało. Zresztą biografie filmowe uważam za łatwiznę, jeśli nie wchodzą głębiej, nie próbują szukać prawdy o nas samych, dlaczego sami sobie tworzymy mity i rozmaite narracje. Kafka to mroczna, magiczna dolina, tutaj nie ma magii Film oceniam jako zaledwie przeciętny. 6/10
Kino 139/25 Green Book reż. Peter Farrelly /USA 2018/ Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej 2025 w OKF Iluzja uważam za otwarte!
Kino 138/25 Larp, miłość, trolle i inne questy. reż. Konrad Kądziela /Polska 2025/ W takich filmach jak Pieprzyć Mickiewicza mierziło mnie protekcjonalne traktowanie młodzieży i takaż gra młodych aktorów. Kądziela pokazuje po prostu jak to się robi, a recepta jest prosta - nie wolno młodego widza mieć za przygłupa. Ale naprawdę wielkie wrażenie zrobiło na mnie przenikanie świata fantasy ze szkolną rzeczywistością - to był majstersztyk, jak niesamowicie zadziałał ten zabieg, a zadziałał, dlatego że był perfekcyjnie wykonany. Chyba po raz pierwszy od długiego czasu jestem zachwycony filmem, którego potencjalnym odbiorcą jest młody widz. Ale młodymi umysłami oczywiście zawładnie faszysta Golden z Furiozy. Szkoda. 7)10
Kino 137/25 Ostatni wiking reż. Anders Thomas Jensen /Dania 2025/ Jensenowi i jego genialnej ekipie, którą znamy z Jabłek Adama, udało się znów przełamać mrok i smutek na temat ludzkiej natury czarnym humorem i szaleńczą wiarą w dobro. Duńczycy robią to na swój niepowtarzalny sposób i znów są w najlepszej formie. 9/10
Kino 136/25 Odyseja kosmiczna 2001 reż. Stanley Kubrick /USA 1968/ To nie film, to wizja, która dała początek nowej erze SF. Filozoficzny obraz, który trzeba oglądać w
sali kinowej i skupieniu - odczuwać i rozmyślać. 10/10
Kino 135/25:Seks dla opornych reż. Rafał Skalski /Polska 2025/ Kino wypełnione po brzegi, kupa śmiechu, tylko ja jakiś smutny. A Piotr Adamczyk utrzymuje cały czas
pierwsze miejsce w rankingu na najgorszego aktora świata. 2/10
Kino 134/25 Tron. Ares reż. Joachim Ronning /USA 2025/ Produkcja i muzyka Trent Reznor i Nine Inch Nails. Jared Leto w roli głównej. Widowisko AI dla dzieciaków, czyli
jak odmóżdżyć twórców niezależnych?- wmówić im, że AI może ich zastapić. A to tylko infantylizacja kultury. Ale ten szacunek dla Depeche Mode i postawienie ich muzyki wyżej od Mozarta robi wrażenie! 4/10
Kino 133/25 Czas apokalipsy - wersja reżyserska reż,. Francis Ford Coppola /USA 2019/ Coppola odczytuje nieśmiertelne "Jądro ciemności" Conrada przez pryzmat wojny w
Wietnamie. Ten film w ciągu trzech godzin projekcji się zmienia i z filmu o wojnie staje się filozoficznym traktatem o złu i naturze ludzkiej, o imperializmie i supremacji białej rasy, o tym, że aby zrozumieć siebie, trzeba spojrzeć we własne "jądro ciemności", odkryć to, co w nas zakryte przez kulturę, edukację, wychowanie. Nieśmiertelne arcydzieło kina przemawia cały czas, powtarzając za Kurtzem: "Horror, Horror, Horror". 10/10
Kino 132/25 Chopin, Chopin! reż. Michał Kwieciński/Polska 2025/ Chopin krojony na miarę Ralfa Kamińskiego, ale bez energii tego trefnisia polskiej estrady. Jak ktoś
lubi pajacykowanie z narodowych świętości, to powinno się spodobać, tylko że cała szopka jest obarczona koszmarną autocenzurą. 3/10
Kino 131/25 Droga do Vermiglio reż. Maura Delpero /Włochy 2024/ Kontemplacja tego niespiesznego filmu jest jak podziwianie obrazów w galerii. I w tym przypomina to
malarskie kino rzeczywiście "Drzewo na saboty" Olmiego. 7/10
Kino 130/25 Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino /USA 1994/ 31 lat od premiery - aktorzy się zestarzeli, ale film nic a nic. Pełna sala w
Cinema City Wolność cieszy i jest świadectwem. 9/10
Kino 129/26 Skomplikowani reż. Michael Angelo Covino /USA 2025/ Romcom jak Romcom, poza tym wiem, że filmy z Dakotą Johnson to nie moje porno, ale obejrzałem, bo był na
Nowych Horyzontach. W porywach 5/10 Dla zainteresowanych - są wacki i męskie tyłki, nie ma cycków.
Kino 128/25 Wielki marsz reż. Francis Lawrence/USA 2025/ Kolejna adaptacja prozy Kinga przypomniała mi antysocjalistyczny "Wielki bieg" Domaradzkiego, tylko że ten jest
antykapitalistyczny. Swoją drogą ciekawe, czy King widział ten polski film z 1981 roku? 6/10
Kino 127/25 Jedna bitwa pod drugiej reż. Paul Thomas Anderson/USA2025/ Leonardzie DiCaprio - takiego chciałbym cię oglądać zawsze! Ale nie zawsze mi po drodze z PTA i
jego wizją kina, często jestem umęczony, ale gdy bierze się za bary z Pynchonem (w tym wypadku Vineland, wcześniej Wada ukryta) to budzi się we mnie czysta, kinomaniacka radość. Kto nie był lewackim bojówkarzem za młodu, ten nie będzie dobrym ojcem - tak ująłbym rzecz w ekstremalnym skrócie, bo to jakby pynchonowski remake filmu "Tato" . Szalona jazda! Co za kadry, co za muzyka, co za aktorstwo! Po prostu SZTOS! 9i pół/10!
Kino 126/25 Zamach na papieża reż. Władysław Pasikowski /Polska 2025/ Tego filmu nie można odbierać dosłownie jako polityczny thriller. Pasikowski z Lindą błaznują na
całego i kpią z konwencji kina, które sami stworzyli w latach 90. I tylko z tej perspektywy, z perspektywy żartu, "Zamach" się może obronić - nie że Pasikowski naśladuje Vegę, ale że Vega jest epigonem Pasikowskiego. 7/10
Kino 125/25 Wielka, odważna, piękna podróż reż. Kagonada /USA 2025/ Filozoficzna, romantyczna, malarska bajucha. Trzeba się wczuć i płynąć z tym subtelnym filmem o
podróży po życiu i o tym, co wnosimy w relacje. Jest ciepło, jest magicznie, czyli inaczej niż w życiu, gdzie ganiają nas po frontach. 7/10
Kino 124/25 Toy story reż. John Lasseter /USA2025/ 30 lat minęło od premiery. To wtedy przyszła na świat moja starsza córka. Oglądaliśmy potem ten film wiele razy.
Kino 123/25 Sirat reż. Oliver Laxe /Hiszpania 2025/ Tym filmem rządzi rave, tym filmem rządzi trans, tym filmem rządzi pustynia. Wygląda na to, że jest wesoło? Nie
jest. Jest bardzo, bardzo smutno. Sirat jest filmem depresyjnym, zrodzonym z bezradności wobec coraz bardziej okrutnego świata. Świata, który wyczerpuje się się z dobra, ale zamiast umrzeć, staje się tylko coraz gorszy. Tyle że to depresyjność słońca, które spala ludzkość. Takie mroczne słońce widziałem raz - w teledysku zespołu Кино "Кончится лето". Nie będę ukrywał, że mam problem z rave'ową estetyką, która jest mi zwyczajnie obca. 7/10
Kino 122/25:Chłopaki nie płaczą reż. Olaf Lubaszenko/Polska 2000/ Urodzinowy seans w ciemno -;25 lat
Cinema City Poland 
Kino 121/25 Teściowie 3 reż. Jakub Michalczuk /Polska 2025/ Naprawdę niegłupia rodzima rozrywka - doskonałe aktorstwo i aktualne dialogi. A Mecwaldowski gra rolę życia
i przyćmiewa plejadę polskich gwiazd. 7/10
Kino 120/25 Eddington reż. Ari Aster /USA 2025/ Czyli co z nami nie tak, skoro nawet Ari Aster każe hollywoodzkim gwiazdom uprawiać dekadencką dydaktykę? 5/10
Kino 119/25 Eden reż. Ron Howard/USA 2025/ Ten film, eksploatujący motyw bezludnej wyspy, mógł być bardzo interesującą analizą ludzkiej natury w sytuacji pierwotnej
walki o przeżycie. Co zatem poszło nie tak? Myślę, że daleko posunięty artystyczny kompromis między filozoficzną wymową a typowym survivalowym kinem spowodował zbyt wiele pęknięć zarówno w sferze fabuły jak i kreacji aktorskich. W tym wypadku kino zbyt mało autorskie, za to nadto mainstreamowe. 6/10
Kino 118/25 Trzy miłości reż. Łukasz Grzegorzek /Polska 2025/ Przewrotna komedia erotyczna, która udaje thriller. Czy libleftowa milfica , mając do wyboru miłość
bogatego, eleganckiego heteryka i młodego geja, zawsze wybierze drugą opcję? Czyli odpowiedzi na głupie pytania ciąg dalszy. Bo w tym cały jest ambaras żeby troje chciało na raz! A z miłości do kobiety można nawet gejem zostać

7/10
Kino 117/25 Państwo Rose reż. Jay Roach /USA 2025/ Tylko trochę gorszy od pierwowzoru DeVito z lat 90-tych. Olivia Coleman i Benedict Cumberbatch w rolach głównych nie
są w stanie wynieść tego filmu ponad przeciętność, chociaż są i tacy, którym się podoba. 4/10
Kino 116/25 Złodziej z przypadku reż. Darren Aronofsky /USA 2025/ Kiedy Darren Aronofsky udaje Guya Ritchiego a Austin Buttler młodego Brada Pitta, to wcale nie
oznacza, że jest to dobry film. Przeciwnie - dla mnie to jeden z najsłabszych filmów Aronofsky'ego, którego z reguły kupuję w ciemno ze wszystkimi wadami. Zmarnowany potencjał ciekawych postaci, których jest tutaj po kokardę, ale nie udało się tego spiąć energią "Trainspotting", które też jakoś mi się tutaj przebija, tylko że tam był Edynburg a tutaj Nowy Jork ze schyłku minionego stulecia. Ale jest jeden wielki plus tego filmu - kocur!

5/10
Kino 115/25 Diamenty reż. Ferzan Ozpetek /Włochy 2025/ Już dawno żaden film nie pozostawił mnie tak obojętnym. 4/10
Kino 114/25 Bałtyk reż. Iga Lis /Polska 2025/Nie chcę nikogo zniechęcić do obejrzenia tego dokumentu z życia pewnej smażalni w Łebie, ale dla mnie bohaterka wymyśliła samą
siebie od A do Z i to reżyserowanie swego życia momentami jest bardzo widoczne, szczególnie w tych miejscach, gdzie kreacja nie jest do końca spójna. Taka idylla w duchu realnego socjalizmu tylko kapitalistycznego. 5/10
Kino 113/25 Nikt 2 reż. Timo Tjahjanto /2025/ Ci, którzy znają Boba Odenkirka z "Breaking Bad" lub "Zadzwoń do Saula", chyba wiedzą, czego się spodziewać. Dla mnie to
była wyjątkowo śmieszna komedia akcji, gdzie szary człowieczek, tatuś podtatusiały, robi porządek z całą masą czarnych charakterów. Nobody do zadań specjalnych. I na deser Sharon Stone jako najzimniejsza suka na globie. 8/10
Kino 112/25 Together reż. Michael Shanks – body-horror, czyli kolejny odcień grozy we współczesnym kinie, ale tym razem połączony z melodramatem. Czy takie ryzykowne
połączenie dwóch skrajnych gatunków mogło się powieść? Powiedziałbym - średnio, ale pomysł oryginalny i godny uwagi, takie 5/10, więc na tle obejrzanych ostatnio filmów grozy "Oddaj ją" i "Zniknięć" wypada raczej przeciętnie.
Kino 111/25 Niech płonie! reż. Dani de la Orden/Hiszpania/ Kino gadane i w rezultacie przegadane, na temat dość oczywisty, że z rodziną to się dobrze wychodzi (ale na zdjęciach). 5/10
Kino 110/25 Zniknięcia reż. Zach Cregger/2025/ Jeśli chodzi o kino grozy to masterpiece - perfekcyjny scenariusz, doskonałe zdjęcia, muzyka, montaż. Wszystko tu gra i
jest na swoim miejscu. W kategorii "horror kingowy" 10/10, w kategorii open 7/10. Dla mnie oczywiście zbyt brutalne i za dużo dzieci.
Kino 109/25 13:dni do wakacji reż. Bartosz M. Kowalski Polski slasher z podszewką, ale nie tak zabawny jak "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją". Chodzi o klasizm
wyzuwający z relacji i zemstę od środka dwóch inceli. Może to miał być polski Parasite? To i tak nie wyszło. 5/10
Kino 108/25 Bird reż. Andrea Arnold/2025/ Cały czas nowohoryzontowo. Andrea Arnold jest mistrzynią w dociekaniu sensu życia w brzydkim świecie. Taki Ptasiek ze slumsów
silny energią życia, muzyką i chęcią brania się z popapranym światem za bary. Ale nie byłoby tego efektu bez "niewidzialnego przyjaciela", człowieka-ptaka zawieszonego między światami, nie byłoby tego efektu bez niesamowitej roli Franza Rogowskiego. 7/10
Kino 107/25 Naga broń reż. Akiva Schaffer/2025/ Nie podzielam zachwytów tym nieco ponad godzinnym filmikiem, ale są momenty i filmowe i muzyczne, a Pamela wręcz doskonała! 4/10
Kino 106/25 "Oddaj ją" reż. Phillipou Bros. Nigdy nie miałem tak rozbieżnych uczuć odnośnie filmu. Z jednej strony "Oddaj ją" zniechęca, odstręcza widza swoim
turpizmem, z drugiej ten "gnijący" film wydaje się tak prawdziwy, wynikający z autentycznej traumy i niezgody na śmierć, w szczególności śmierć przedwczesną. Bracia Phillipou połączyli w swoim filmie rzeczy nie do pogodzenia. Ten efekt nie jest łatwy do zaakceptowania, ale wyraża olbrzymi ból oraz gniew i bunt wobec brutalnej rzeczywistości, gdzie codziennie tragedie czekają na nas tuż obok. Myślę też, że temu filmowi trzeba czasu, aby go oswoić. 6/10
Kino 105/25 Zagubiona autostrada reż. David Lynch/ Seans po ponad ćwierć wieku. My wszyscy z niego. Lynch pokazuje w ZA meandry zła, jak szukamy usprawiedliwień dla
własnego sqrwysynstwa i nadajemy im metafizyczne personifikacje. Nikt tak od czasów Dostojewskiego nie spenetrował chorego umysłu zbrodniarza. 8/10
Kino 104/25 Życie Chucka reż. Mike Flanagan/USA/2025/ Jedna z najlepszych ekranizacji prozy Stephens Kinga, bardzo spokojna, rzekłbym subtelna i dotycząca spraw
podstawowych - sensu życia i śmierci. Na pewno sposób ukazania tych tematów nie jest artystycznie oryginalny, ale właśnie przez to działa oswajająco. Jest zarazem współcześnie i baśniowo. 6/10
Kino 103/25 Jurassic Park. Odrodzenie / Gdzieś między Szczękami a Predatorem. Oglądało się dobrze i niczego mi w tej kontynuacji nie brakowało. No, może sentymentalnych dinozaurów. 5/10
Kino 102/25 Vinci 2 reż. Juliusz Machulski Naprawdę blisko do ok. Porządna parada oszustów. Bez fajerwerków, chociaż z fajerwerkami. 5/10
Kino 101/25 Stan wyjątkowy reż. Jan Hrebejk/Czechy/ Film zrobiony bardzo prostymi środkami, format wręcz telewizyjny, ale jako inteligentna komedia ze współczesnym przesłaniem sprawdza się doskonale. Po prostu - czeska robota! A dobra komedia to dziś unikat. 7/10
Nowe Horyzonty 25
22/23.07
Oddychanie kinem, obrazem, dźwiękami. Kiedyś ze znajomych wywalali mnie lewacy, dziś prawacy. Ja pozostaję sobą.
100 Słone lato reż. Rebecca Lenkiewicz/2025/ UK/ Nie widziałem filmu o emocjach, który byłby bardziej ich pozbawiony niż obraz współscenarzystki "Idy", zresztą w przeciwieństwie do "Idy".4/10
99 Kontinental 25 reż. Radu Jude/ Rumunia/ Radu Jude robi to co zawsze i robi to po mistrzowsku - tym razem na tapet idą bezdomność i wykluczenie z love story w tle (milf love). Radu Jude nie zmieniaj się! Rób dalej swoje filmy o bieganiu po życiu, tak daremnym, tak eksploatującym 8/10 - jak zwykle Must See.
98 Pierwsza osoba liczby mnogiej reż. Sandro Aguilar/ Portugalia / Zanurzenie w wizję. Miała być immersja, była telenowelowa ściema. Droga donikąd jako metoda. 4/10
97 Zmartwychwstanie reż. Bi Gan/Cudowna, oniryczna podróż po historii kina. W Chinach, aby ogłosić film - parafrazując Konrad Góra. Bo okazuje się, że Chiny też mają swoją historię - kina, a film BiGana to wielkie kino. Kino Chin. 8/10
96 Dreams reż. Michel Franco Ten wieczór należy do rodzeństwa Franco. No i jakoś nie pykło. Bo filmów się nie robi pod antytrumpowską tezę. Moje duże rozczarowanie, ale wielu się podobało. Ten moment, kiedy styl opowieści reżysera tak dobrze już znamy, że chcielibyśmy usłyszeć inną melodię. 5/10
95 Dwanaście księżyców reż. Victoria Franco. Siostra Michaela Franco za kamerą - o alkoholizmie kobiet, z jednej strony bardzo mocno, z drugiej bardzo poetycko. Kobieta, która wiruje jak derwisz w tańcu uzależnień - upada, podnosi się. Piękno i brzydota nigdy w kinie nie były tak blisko siebie, bo zderza się w jednej bohaterce. W tym wypadku siostra przerosła brata. 8/10
94 Czas kruka reż. David Southern W nazbyt oczywisty sposób o psychologii żałoby. Horrorowe personifikacje wszelkich demonów nie pomagają.i gdyby nie Benedykt, to nie byłoby po co oglądać tego niepotrzebnego filmu. 3/10
93 Serce psa reż. Laurie Anderson/ Poezja w kinie i pytanie, dlaczego poeci nie lubią poezji w kinie? Może w ogólności ich to nie interesuje? Jestem często zdumiony jak diskopolowe podejście do kultury reprezentuje jakieś tam jednak środiwisko. Bo to połączenie obrazu, muzyki, literatury i medytacji wydaje się takie pełne, zbliżające widza do Prawdy, akt sztuki będący oświeceniem utkanym z prywatnych przeżyć i emocji. A Laurie Anderson potrafi być reżyserką, pisarką, graficzką, muzyczką (haha! tępe dzidy - dziś inkluzywnie nie będzie), ale w tym wszystkim zawsze pozostaje wybitną Poetką!10/10
92 Los Muertos reż. Lisardo Alonso/Sekcja "Filmy, które zostały?". Droga z więzienia do domu w puszczy. Poezja podróży, magia powolnego, poetyckiego kina. Ten mężczyzna, który już na nic nie czeka, ten mężczyzna, który nigdy się nie rozczaruje - on będzie po prostu żył. 7/10
21.07
Migotania, powroty, diamenty nocy.
90/91Księga Marii/Zdrowaś Mario/ reż. Jean Luc Godard/Anne-Marie Mielville/Francja/Państwa Godard/Mielville wizje Maryjne. Francja - córka Kościoła. Francja - kobieta. Maria - kobieta. Kim byłaby dziś? Korespondencja filmowa pary Godard-Mievielle. 7/10
89 The Time.We Killed reż. Jennifer Reeves Poezja w kinie. Tak, filmy "nowohoryzontowe" są wypełnione poezją, szerzej - są bardzo literackie, ale poetów takie kino jakoś nie interesuje. Kobieta w izolacji tworzy swój poemat. 7/10
88 Powrót do rodziny reż. Śarunas Bartas/Litwa, Polska/ Swojskie klimaty. Tak smutny jak piękny i bogaty w różnorodne emocje. Ten film mógłby powstać u nas, ale u nas zamiast prawdy o ludziach stąd mamy sielskość albo szambo szydery. 8/10
87 Uzak reż. Nuri Blige Ceylan/Turcja 2002/ Monumentalny obraz męskiej samotności - wybitne kino rodem z Turcji i chyba pierwszy tak wybitny film Ceylana. 8)10
86 Błysk diamentu śmierci reż. Hélène Cattet, Bruno Forzani/ Belgia/Czy można zrobić szpiegowski arthouse? Wizualne rozpracowywanie widza między serią o Bondzie a filmowym eksperymentem, a wszystko w duchu żartu. Perełka 7/10
20.07
Tego dnia dominował taniec jako metafora życia i śmierci.
85 Bogowie, hazard i LSD reż. Peter Mettler Filmowy DJ, arthause'owe remiksy czekają. Kolejny esej filmowy w poszukiwaniu sensu - najdłuższy, najładniejszy wizualnie i najmniej wciągający. Dobór bohaterów wydał mi się w tym przypadku dość przypadkowy. Ale zawsze warto iść za reżyserem, który traktuje kamerę jak notatnik z podróży życia. 7/10
84 Lu nie powiedziała nie reż. Anne-Marie Meville/ Francja - kolebka kina, Francja kolebka miłości, Francja kolebka sztuki, a to był film o miłości i sztuce, a może o miłości jako sztuce. Lu nie powiedziała nie, Lu nie powiedziała tak. Kobiety, o co wam,qrna, chodzi? 7/10
83 Decasia reż. Bill Morisson Found Footage? Absolutnie doskonały Found Footage! Transowe kino, które po zakończeniu seansu pozostawia niedosyt. Rzekłbym filmowy taniec śmierci - taniec śmierci na celuloidowej taśmie. Jak możliwy był tak oszałamiający efekt, osiągnięty tak wydawać by się mogło prostymi środkami. 10/10
82 Niebieski szlak reż. Gabriel Mascaro/Brazylia/ Chill na emeryturze trzeba sobie wywalczyć, gdy wszyscy chcą się ciebie pozbyć. Ładne i wyciszone kino, ale więcej magii do smaku by się przydało. 6/10
81 Osiem pocztówek z Utopii reż. Radu Jude/Christian Ferencz-Flatz/Rumunia/ Postkomuna w rumuńskiej reklamie - taniec konsumpcji-taniec śmierci. 6/10
19.07
Tego dnia ważną rolę odegrały wymioty i inne wydzieliny.
80 Długie wakacje reż. Johann van der Keuken Francja, Holandia/ Filmowa podróż do końca swego życia. Walka, pytania, kwestie ostateczne, rak - nadzieja i depresja. Wszystko jest w tym filmie. Formalnie nie jest doskonały, za to emocjonalnie perfekcyjny. Filmowy esej to gatunek, który pokochałem na Nowych Horyzontach i tutaj smakuje mi najlepiej – kino jako podróż, kino jako życie, kino jako poszukiwanie. 7/10
79 Gwiezdna wyspa reż. Park Hong-su, scen. Lee Hang-Dong Korea Południowa/ Tak w patriotyzm potrafią Koreańczycy. Wzrusz zamiast patosu. Troszkę dziś staroświeckie kino, ale pełne uroku. 7/10
78 Poeta reż. Simon Mesa Soto/Kolumbia, Niemcy, Szwecja/ nowohoryzontowe 9. Tak prawdziwy jak prawdziwy może być film o poecie! Zapraszam wszystkich poetów i poetki do obejrzenia tego szczerego do bólu i nie pozbawionego humoru filmu! Rozpiszę się więcej w wolnej chwili, bo temat dla mnie ważny, a efekt filmowy doskonały. 9/10
77 Punku reż. Fernando Morales/Peru,Hiszpania/ To oko, które straciłeś, jest lynchowską wizją za światami. Największa filmowa zagadka – przenikające się światy, metafizyka i walka dobra ze złem, tajemnica istnienia. Ten film nabiera wartości, im dłużej się o nim myśli. 6/10
18.07
Tego dnia czciliśmy wszystkich bogów - tych dobrych i tych nie najlepszych.
76 „Międzynarodowe Centrum Szczęśliwych Ludzi” reż. Erik Pauser, Johann Soderberg Szwecja Transowy, rave'owy, przemądry esej filmowy, gdzie taniec, rytm i religie wirują kosmicznymi endorfinami. Zaczął się cykl „Filmy, które zostały?” Niezawodna opcja. 10/10
75„Wieża z lodu” reż. Lucile Hadžihalilović Francja, Niemcy Bardzo powolna, wymagająca reinterpretacja „Królowej śniegu”. Wchodzenie, inicjacja w film, w sztukę. Ile jesteś gotowa oddać? Czy jesteś gotowa oddać wszystko tym, którzy chcą z ciebie wszystko wyssać? Pięknie sfilmowana baśń/niebaśń – oniryczna przypowieść, w którą także trzeba dużo oddać z siebie. 7/10
74/74/75 „Lamaland” reż. Pablo Sigg/ Meksyk, Szwajcaria/ Filmowy tryp-tyk Szatan, Taniec śmierci, Raj. Trzystopniowa podróż do końca świata i do jego początku, dziejąca się w walącej chałupie, gdzieś w paragwajskiej dżungli, która miała być Nową Germanią, krainą aryjskiej szczęśliwości, gdzie żyją bracia – powinowaci Fryderyka Nietzschego. Bezkompromisowe kino mierzące tak wysoko, że tego celu nie widać. A może kino totalne w całej swej skromności. 4/10
73„Zabić dżokeja” reż. Luis Ortega/Argentyna, Meksyk, Hiszpania, Dania, UsiA/ Niby Nocne szaleństwo i opowieść gangsterska, ale serce kradną przępięknie skomponowane, surrealistyczne kadry od operatora Aki Kaurismakiego. 7/10
17.07
72 „Romeria” reż. Carla Simon Kino Carli Simon jest już nam dobrze znane – „Lato 1993” i „Alcaras” mogliśmy obejrzeć na naszych ekranach. Żałuję, że nie widziałem tego pierwszego, ale „Alcaras” zachwycił mnie swoją subtelnością i pomieszaniem sentymentalnej wrażliwości i uczucia straty. „Romeria” nie zawodzi – tutaj sprawy rodzinne, rozprawa ze swoim pochodzeniem, poszukiwanie prawdy o sobie w końcu, są pretekstem dla ukazania piękna i bogactwa wewnętrznych przeżyć dorastającej bohaterki – wszak to film wspomnieniowy, przenicowany pamiętnikową formułą. Tego zachwycającego efektu nie udałoby się reżyserce osiągnąć bez elementu baśni, gdy bohaterka wyobraża sobie życie swoich zmarłych przedwcześnie rodziców. Owa magia jest domeną sztuki filmowej, bo koniec końców „Romeria” to film o stawaniu się reżyserką, czarodziejką obrazów i dźwięków. 8/10
71 „Sorry, Baby” reż. Eva Victor USA, Hiszpania, Francja
To bardzo trudny film emocjonalnie, chociaż zgrywa komedię. Będąc mimo wszystko mężczyzną, powiedziałbym, że chociaż to kino bardzo, bardzo kobiece, to przez to jeszcze bardziej dla mężczyzn. Nie można tu zbyt wiele zdradzać, ale zrozumienie kobiecych traum może stać się dla nas dzięki temu obrazowi łatwiejsze. No i jest to trochę feministyczna wersja „Stonera”, co jeszcze bardziej podniosło dla mnie ocenę tego filmu. 7/10
A w obu filmach ważną rolę odgrywają koty.
Kino 70\25 Superman reż. James Gunn Dawniej blockbustery miały dla mnie coś w sobie. Mam sentyment także do starych Supermanów, które były komiczne i nie stroniły od groteskowego mrugania okiem - to były filmy dla szerokiego kręgu odbiorców, w tradycyjny sposób komiksowe miały one swoją charakterystyczną estetykę. Obecnie z tej oryginalności nic nie pozostało. Zaglądam dość często na filmy ze stajni Marvela i DC, żeby spokojnie uciąć sobie drzemkę, bo technologiczna widowiskowość jest tania a bohaterowie tych historii nie różnią się od siebie niczym oprócz wyglądu i różnych atrybutów. Zamierzona płycizna tych filmów to koniec ery Kina Nowej Przygody a początek kina wytartych, banalnych schematów. Uciekł od tego "Joker", ale to wyj,ątek w oceanie śmiertelnej nudy. 3'10
Kino 69/25 Pewnego razu w Paryżu reż. Cedric Klapisch Urokliwy i subtelny hołd oddany kulturze francuskiej i Paryżowi, w którym jest to marzenie o "starej" Francji wyrastającej z korzeni Belle Epoque i twórczości impresjonistów - świat, którego już nie ma, został przywołany w podobny sposób jak u Woody'ego Allena w "O pólnocy w Paryżu", ale z większą delikatnością i liryzmem. Pobrzmiewa dodatkowo u Klapischa nuta straty, która miesza humor ze wzruszeniem. 6/10
Kino 68/25 "Materialiści" reż. Celine Song „Materialiści” obnażają całą tandetę współczesnej ckliwości. Naprawdę okropny film wypełniony fałszywymi tonami. Współczesna, nowoczesna swatka, współczesne, nowoczesne biuro matrymonialne i tony stereotypów na temat związków. Ten film w okrutny, szyty grubymi nićmi sposób, obnaża cały teatr zwany uwodzeniem, randkowaniem, w końcu miłością? Ten świat jest martwy, utopiony w kłamstwach. Wszelkie próby ironizowania i dystansowania na nic się tutaj zdały. Nie byłem w stanie uwierzyć w ani jedno słowo, ani jeden gest, że o łopatologicznym przesłaniu – lepszy biedny z miłością niż bogaty bez miłości, bo współczesna, nowoczesna swatka i tak sobie poradzi – nie wspomnę. „Materialiści” powiedzieli mi w tym sensie prawdę, że współczesna miłość to walentynkowa konwencja, atrapa, za którą walają się stare rekwizyty. Może twórcy chcieli powiedzieć coś innego, ale im się nie udało. Za ładną muzykę i zdjęcia New Yorku 4/10
67/25 Brzydka siostra reż. Emilie Blichtfeld Skatologiczny Kopciuszek, czyli która to już fala feminizmu? Ta, której nikt nie lubi. Znów szokująca duńsko-polska kooperacja, a Katarzyna Wagner w jednej z drugoplanowych ról. 7/10
Kino 66/24 "FolleMente. W tym szaleństwie jest metoda" reż. Paolo Genovese" "W głowie się nie mieści" dla dorosłych, tyle że o relacjach damsko-męskich i seksie. Lekko, miło, zabawnie, po włosku, czyli bez polskiej, do bólu doprowadzonej poprawności, czyli bez wojny płci. I dlatego pewnie bardziej spodoba się panom. W końcu komedia romantyczna dla nas. Idealne na letni wieczór. 7/10
Kino 65/25 Małe miłości reż. Celia Rico Clavelino Minimalistyczne kino kobiet z Hiszpanii. Pełne ciepła i pozytywnych emocji - o relacji starzejąca się matka+ dorosła córka z przymrużeniem oka. W sam raz na upały, ale w CC sala2 klima słabo działa, więc minus jeden punkt. 6/10
Kino 64/25 F1 reż. Joseph Kosinsky Ten film jest ładny całą swoją sztucznością AI. 4/10
Kino 63/25 Że co? Że jak? Bardzo mądry film, chociaż bardzo głupia czarna komedia. Para jankeskich gejów ma adoptować dziecko, ale jak zdadzą egzamin z własnego człowieczeństwa we włoskim, tradycyjnym klimacie... Zaczyna się jak najbardziej stereotypowy sit com, by skręcić w horrorowe korytarze. 7/10
Kino 62/25 28 lat później reż. Danny Boyle Na pewno nie jest to typowy zombie-horror. Bardzo brutalny, bardzo mroczny - takie kino gatunkowe, co to skręca w stronę art-house'u. I tu mam pewien problem - czy można pogodzić autorską wizję z oczekiwaniami gatunkowego odbiorcy? Z jednej strony to mi się całkiem podoba, z drugiej samo w sobie kłóci się ze sobą. Ale w nurcie postapo to na pewno jeden z najciekawszych filmów, filmów, które sprawdzają, gdzie jest granica. Jest to
poziom "Drogi" czy "The Last Of Us". 7/10
Kino 61/25 Mizerykordia reż. Alain Guiraudie U większości twórców kina autorskiego, które włóczy się po festiwalach czy kinach studyjnych, jest taki moment, który nazwałbym wyczerpaniem, moment, kiedy styl, poetyka danego twórcy, przestają zaskakiwać. I "Mizerykordia" to właśnie ten moment w twórczości Guiraudie. 6/10 Ale rola proboszcza jest 10/10.
Kino 60/25 Rytuał reż. David Midell Bardzo lubię słabe filmy o egzorcyzmach i opętaniach oparte na faktach. Śmiechłem parę razy, że gdyby diabeł robił takie rzeczy, byłby skończonym debilem. A Al Paczino grał już w gorszych filmach. 4/10
Kino 59/25 Układ fenicki reż. Wes Anderson Wielka polityka, władza i biznes w oparach groteski schodzą na plan dalszy wobec metafizyki w najnowszym filmie reżysera "Genialnego klanu". Niby już było a jednak inaczej. 7/10
Kino 58/25 Twin Peaks. Ogniu krocz za mną reż. David Lynch Seans spóźniony gdzieś o 30 lat. Łezka dla HDS i DL. Tu jeszcze obaj w pełnej formie. Czas czyni nas coraz bardziej mistycznymi, czyli nieistniejącymi. 7/10 bo to był lynch.
Kino 57/25 Karate Kid. Legendy. Sentyment pozostał, a że ogląda się przyjemnie, to tym lepiej. 5/10
Kino 56/25 Gaucho, Gaucho reż. Dweck, Kershaw Czarno-białe piękno świata bez smartfonów i technologii. Trochę za bardzo oczywiste, ale trudniej już było. 7/10
Kino 55/25 Mission Impossible. The Final Reckoning reż. Christopher McQuarrie Biblijne przesłanie przeplatane Action Movie. Dużo nawiązań do wcześniejszych części dla fanów. Koniec końców - nie moja ta bajka o końcu świata ery AI 6/10.
Kino 54/25 Zimna wojna reż. Paweł Pawlikowski, który nie przesadza z arthousem, robi po prostu melodramat, który po latach wzrusza jeszcze bardziej.
Kino 53/24 Wszystkie odcienie światła reż. Payal Kapadia Malarsko piękny portret Mumbaju. Fabularnie ślamazarny przykład azjatyckiego kina kobiet. Czy nie dało się, żeby obydwa elementy ze sobą dobrze współgrały? Grand Prix Cannes 2024. 7/10
Kino 52/25 Frendo reż. Eli Craig Widziałem lepsze filmy z koszmarnymi klaunami. Widziałem też lepsze filmy Eli Craiga (Porąbani). Generalnie strata czasu. 2/10
Kino 51/25 Teksańska masakra piłą mechaniczną reż. Tobe Hopper Są takie filmy, które po ciężkim dniu lub tygodniu pozwalają się odciąć, zapomnieć o problemach, zrelaksować i odreagować zło świata. To jeden z takich filmów. Slasher, który się dobrze zestarzał i pozostaje aktualny. Turyści z vana to uśmiechnięta Polska, mówiąca bonżur, sympatyczna rodzinka kanibali to starzy, dobrzy znajomi z prowincji, krewni Tadka Batyra.8/10
Kino 50/25 Ostatnia podróż reż. Filip Hammar/Frederik Wikingsson Ostatnio czytałem "Schron przeciwczasowy" Gospodinowa i w zasadzie było o tym samym - zaaranżować staruszkom życie z czasów młodości, aby znów mogli przeżywać radosne chwile. Gospodinow pokazuje groteskowość takiego pomysłu jako remedium na starzejącą się Europę. W dokumencie Filipa Hammara, który zabiera swego ojca do miejsc, które pamiętał z dzieciństwa i widział na starych filmowych taśmach (ojciec był
nauczycielem francuskiego i kochał podróżować po Francji) nie ma tego dystansu. Sam pomysł wydał mi się dość dużą manipulacją i grą, zabawą z zyciem starszego człowieka. Ogląda się ten dokument przyjemnie, ale nie znalazłem w nim prawdy, wszystkie emocje wydały mi się wyreżyserowane i teatralne. Brak prawdy, a właściwie szczerości, to ogromna wada tego filmu. Dla mnie. 4/10
Kino 49/25 Legenda Ochi reż. Isaac Saxon Zaskakująco klimatyczne fantasy w duchu kina nowej przygody z przepięknymi zdjęciami krajobrazu Karpat. Scenariuszowe niedoróbki nie są w stanie zepsuć dobrego wrażenia,jakie ten film pozostawia. Polecam i młodszym i młodym duchem widzom. 7/10
Kino 48/25 Surfer reż. Lorcan Finnegan Oniryczna przypowieść o traumie, zrobiona w duchu czarnej komedii. Bardzo klimatyczne kino, w które trzeba wejść. Gorąco polecam.7/10
Kino 47/25 Szpiedzy reż. Steven Soderbergh Zabawa w przesłuchania. Dość oszczędny i wymagający skupienia na dialogach. I fajnie. Dla lubiących zagadki kryminalne, bo to w gruncie rzeczy kryminał w stylu Agathy Christie. 6/10
Kino 46/25 Utrata równowagi reż. Korek Bojanowski Młodzi aktorzy wybierają "Makbeta" jako swój dyplom, a przy okazji dają się rozgrywać znanemu z ludzkiego modelarstwa reżyserowi. W rezultacie mamy obraz o przewrażliwionych na swoim punkcie skarżepytach.Film o miękkich dupach urodzonych w XXI wieku i że dla sztuki nie wróży to niczego dobrego. 4/10
Kino 45/25 Grzesznicy reż. Ryan Coogler Połączenie "Koloru purpury" i "Od zmierzchu do świtu". Mamy musical, horror, dramat społeczny i film gangsterski w jednym. Ale dla mnie niewykorzystana szansa na czarną, w sensie ścisłym, komedię. 6/10
Kino 44/25 Pokot reż. Agnieszka Holland/Kasia Adamik Po latach na zakończenie projektu
Edukacja Młode Horyzonty. Na podstawie ulubionej książki Pedro Pascala. Ale czy film tak dobry? Na pewno ciekawy. 6/10
Kino 43/25 Gwiezdne wojny. Zemsta Sithów reż. George Lucas 20 lat minęło od premiery, a ja cały czas wspominam trylogię z lat 80-tych. 7/10
Kino 42/25 The Last Showgirl reż. Gia Coppola Najpiękniejsza Pamela to ta będąca ofiarą własnego wizerunku i uprzedmiotawiania kobiet. Proste i wzruszające. 7/10
Kino 41/25 Opera! Reż. David Livermore/Paolo Gep Cucco W historię Orfeusza i Eurydyki włożono cały zestaw The Very Best of Opera plus Power of Love jako motyw przewodni. Spoko. Operowy kicz silnia. Opera jest w istocie gatunkiem religijnym - oswajaniem śmierci, gdzie melodramat rozgrywa się w pięknych dekoracjach i przy wtórze dostojnej muzyki, czyniąc śmierć i cierpienie fikcją. Wystarczy wejść w tę konwencję i po sprawie. 4/10
Kino 40/25 "Sanatorium pod klepsydrą wg braci Quay" reż. Quay Brothers Bracia Quay i ich dzieła są niczym wyjęte z prozy Schulza. To nie jest tak świeże kino jak "Instytut Bejeamenta" czy "Ulica krokodyli", ale cały czas jest to nurt "magic trip" w swym mrocznym klimacie składziku podświadomości, gdzie magazynowane są nasze lęki i udręki. Wydaje się, że ktokolwiek tam wszedł naprawdę, nie przez sztukę, ten żyć tutaj nie chce. Filmy braci Quay, cały nurt "magic trip", są jak
szczepionka psychiatryczna. 7/10
Kino 39/25 Amator reż. James Hawes Kino zemsty i braku emocji. Słabo to do siebie pasuje. Smutne tym bardziej, że na podstawie prozy Littella. 4/10
Kino 38/25 Rozstanie reż. Wojciech J. Has Jakie to odległe, a jednocześnie pełne uroku kino. Świat, który przeminął. Filmy Hasa są o starcie. 7/10
Kino 37/25 Operacja Maldoror reż. Fabrice du Welz Belgia Ta przypowieść o ostatnim prawdziwym Belgu po prostu wgniata w fotel! Nie przegapcie! 9/10
Kino 36/25 Symfonia o umieraniu reż. Matthias Glasner Trudno mi coś w skrócie napisać na temat tego 3-godzinnego eposu o śmierci, ale ten film mnie pochłonął, żyłem każdą sceną, każdym kadrem misternie splecionymi w żałobną całość - wszystko podomykane i nasze. Wspólne doświadczenie docierania do nicości. Jak dobrze, że ten film nie jest przemądrzały. Wobec doświadczania umierania, swego lub bliskich, nikt mądry nie jest. 8/10
Kino 35/25 Fachowiec reż. Dan Ayer Po dobrym "Pszczelarzu" przyszedł czas na nieco średni film spółki Ayer/Statham. Takie połączenie Charlesa Bronsona z Arnoldem i Sylvestrem, czyli łubudu, które już widziałem milion razy, ale cały czas nie może się mi znudzić. 5/10
Kino 34/25 Novocaine reż. Dan Berk, Robert Olsen Brutal i sadyzm w komediowym wydaniu przestały mnie bawić. 3/10
Kino 33/25 "Ida" reż. Paweł Pawlikowski
Edukacja Młode HoryzontyPo latach obejrzałem tę wizualną perłę kolejny raz, może czwarty. Co poza pięknem kadrów Łukasza Żala? Z uporem maniaka twierdzę, że to dzieło wybitnie chrześcijańskie w swojej wymowie - myślę oczywiście o zakończeniu, gdzie bohaterka ponownie zakłada zakonny habit. Po cóż miałaby to robić, gdyby nie znała swojej życiowej i duchowej drogi? Feminizm może mieć także chrześcijańskie oblicze, czego przykładem choćby
Simone Weil, że o wielu współczesnych katoliczkach i siostrach zakonnych nie wspomnę. Chrystus staje się w tym kontekście dla Idy drogą, tam gdzie człowiek pozostaje bezradny wobec bezmiaru zła - ludzka miłość tutaj nie wystarczy. Wanda przegrywa, bo coraz mocniej wchodzi w ciemność. Ida musi zaufać Światłu - nic innego nie będzie w stanie przezwyciężyć mroku. Wanda - ciemność, Ida - Światłość.
Kino 32/25 Wujek Foliarz reż. Michał Tyłka I co z tego, że komedia na aktualne tematy, skoro wcale nieśmieszna? Do "Fanatyka" miliony lat świetlnych, ale i tak najlepsi są wędkarze. W kraju, gdzie ryby masowo padają z braku wody, 600 tysięcy członków PZW ma to gdzieś? Obłuda. A Darek Wasiak z Biura nie ma tej mocy. Szkoda. 4/10
Kino 31/25 Mickey 17 reż. Joon-Ho Bong Jeśli lubicie niesporczaki w powiększeniu, to jest to film dla was - są przesłodkie! Nie jest to tak dobry Joon- Hoo Bong jak w Prasite, ale jest komercyjny jak w swoich poprzednich filmach, czyli w pozytywnym sensie. 6/10
Kino 30/25 Innego końca nie będzie reż. Monika Majorek Trauma, słowo tyleż ciężkie, co nadużywane. Artystyczne psychologizowanie reżyserki jest tak polskokinne: te same kadry, to samo aktorskie przeżywanie straty, w końcu te same akordy na gitarze - po prostu chodź ze mną w krainę łagodności. I nie pomogły kasety VHS z Bartłomiejem Topą. Cała tragedia została zagrana tutaj na tych gitarowych, lirycznych strunach. Te kompromisy artystyczne kiedyś mnie wykończą. 5/10
Kino 29/25 "Apetyt na więcej. La Cocina" reż. Alonso Ruizpalacioza Kuchnia multikulti na Times Square, mimo że w czerni i bieli, aż gotuje się od wielorakich emocji. To film o ludziach w kulturowym tyglu, gdzie wszystko bulgocze od temperatury emocji, ale też elegia na cześć piękna różnorodnego świata. 7/10
Kino 28/25 Małpa reż. Osgood Perkins ( tak, ten od "Kodu zła") Adaptacja Kinga, raczej horror na wesoło - niby rok 2016, a wszystko jakby z lat 80-tych, z ery VHS. Jest kupa śmiechu i kupa śmierci, ale to trochę po drodze się rozkleja i rozlatuje. Mimo wszystko dobrze wrócić do ekranizacji Kinga w duchu tamtej, niedoroboonej epoki. 7/10
Kino 27/25 Siedem reż. David Fincher Po trzydziestu latach.
Kino 26/25 Sto dni do do natury reż. Maciej Piszczan Ja odnoszę to do takich filmów pokoleniowych jak "Ostatni dzwonek" i na tym tle wypada ten film blado, by nie rzec głupio. 3/10
Kino 25/25 I'm Still Here reż. Walter Sales To przede wszystkim film o kobiecie wobec opresyjnego systemu z wybitną rolą Fernandy Torres. 7/10 Ten film zamyka listę oskarowych nominacji - obejrzałem wszystkie i mogę przejść do podsumowań przed galą.
Kino 24/25 September 5 reż. Tim Fehlbaum Za kulisami transmisji z olimpiady w Monachium - po raz pierwszy atak terrorystów był transmitowany niemal na żywo. Klasyczne kino "dziennikarskie", które trzyma w napięciu i porusza kwestie moralne. Trzyma za gardło, chociaż znamy ten brak happy endu. 7/10
Kino 23/25 Maria Callas reż Pablo Larrain Nie będę znęcał się nad tym nadętym do granic biopikiem, inni zdążyli to już powiedzieć wiele razy, a Pablo Larrain do tej pory robił takie filmy po prostu lepiej. Myślę, że film spodoba się tym, którzy gustują w operowym przepychu. Dla mnie 5/10
Kino 22/25 Daaaaaali! reż. Quentin Dupieux Salvatore Dali został potraktowany przez reżysera "Morderczej opony" jako twórca opowieści, które nie mają granic realności. Dupieux tak rozumie sztukę Dalego i po prostu idzie tą drogą w swoich filmach. Film bardziej o źródle inspiracji niż o artyście. 7/10
/Kino 21/25 "Ludzie" reż.Maciej Ślesicki Film o ludziach na wojnie w Ukrainie. Najokropniejszy film o wojnie, jaki widziałem (na Filmwebie mam koło 7000 filmów w tym ponad 1500 widziałem w kinie). Wszystko, co teraz sobie wyobrazicie, zostanie przekroczone na ekranie. Nie wiem, czy taka eskalacja okrucieństwa jest dobrym sposobem na poruszenie sumień, czy są one do tego stopnia stępione, że żaden bodziec już nie zaskutkuje. Pozostawiam bez oceny. Wszelkie podejrzenia o
"veganizm" wydają się uzasadnione.
Kino 20/25 Bogini Partenope reż. Paolo Sorenttino Wielkie piękno, ciąg dalszy. Włoski mit o życiu jako cudzie. Dwie godziny kontemplacji malarskich kadrów. 8/10
Kino 19/25 "Fremont" reż. Babak Jalali Strasznie stęskniłem się za takim kinem - minimalistycznym ciepłem czarno-białego ekranu w studyjnym formacie kwadratu. Wszystko jest tutaj po to, żeby maksymalnie zbliżyć się do człowieka i dać nam odrobinę pozytywnych emocji. Bohaterka, dwudziestoletnia emigrantka z Afganistanu, jest jedną z nas, osobą całkiem zwyczajną z całkiem niezwykłą pracą - Donya jest autorką wróżb, znajdujących się w chinskich ciasteczkach. Sztuka i wrażliwość
na piękno życia przenika ten skromny i urokliwy film. Do zobaczenia tylko w OKF. Wciśnięty gdzieś między mainstreamowe hity pewnie przejdzie niezauważony. Szkoda, bo to szkoła Jima Jarmuscha. 7/10
Kino 18/25 Kapitan Ameryka i Nowy wspaniały świat reż. Julius Onah Kolejna nieudana próba przekonania się do kina o superbohaterach. Tej nędzy nie da się obronić. Powiem szczerze, że takie filmy kazałbym ludziom oglądać za karę. I nie pomoże nawet Harrison Ford 2/10
Kino 17/25 "Misie" reż. Mariusz Malec Film wart tyle, co cala twórczość gwiazdy tego hitu - Krzysztofa Zalewskiego - przeciętna, banalna, walentynkowo-8marcowa produkcja, nudna, mdła i płytka. Mocne 3/10.
Kino 16/25 Nasienie świętej figi reż. Mohammad Rasoulof Iran. Tata, mama i dwie córki. To co poza ich światem poznajemy z nagrań i filmików krążących nielegalnie na telefonach. Tata jest człowiekiem systemu i panującej religii. Jeszcze niedawno te obrazki widzieliśmy u nas - prezydent, premier, prezes tańcujący u ojca Rydzyka na imieninach.Państwo, które podporządkowuje się religijnemu systemowi. Politycy obrzydzajacy zwykłym ludziom Boga, wiarę i miłość ojczyzny. Film
Rasoulofa to także oskarżenie kultury islamu, przestroga przed tymi, którzy tu nadchodzą. I pytanie - jak bardzo mamy być nieufni? Po prostu - ważny film polityczny, w którym czuć ciężar każdego kadru. 8/10
Kino 15/25 "Herbert. Barbarzyńca w ogrodzie" reż. Rafael Lewandowski Uniwersalnie o życiu i twórczości. Herbert jako obywatel świata.
Kino 14/25 Becoming Led Zeppelin reż. Bernard McMahon Za chwilę tylko jeden seans. Miałem szczęście urodzić się i dorastać przy dźwiękach tych zespołów. Nikt mi tego nie odbierze. Niby przyzwoity dokument muzyczny, ale to jak pokazane są tutaj sekwencje koncertów z czasów pierwszych dwóch płyt LZ to prawdziwa magia. 8/10
Kino 13/25 Sztuka pięknego życia reż. John Crowley Czy zwykłe życie może być interesujące na czwartkowy, zimowy wieczór w kinie? Bez przesady z tą zimą. 5/10
Kino 12/25 Flow reż. Gints Zimbalodis Czy łotewska animacja może zostawić w tyle filmy Disneya i Pixara? Tak - kiedy przemawia uniwersalnym i zrozumiałym dla każdego językiem zwierząt o uniwersalnych prawach przyrody. Te stworzenia nie potrzebowały Noego, potrzebowały kogoś, kto opowiedziałby ich przypowieść o arce w pięknej wizualnie formie. 8/10
Kino 11/25 The Brutalist reż. Brady Corbet Są filmy, których jedyną wadą jest ich wielkość. Wizualna perła, która wytraca moc w nadętych do imentu kreacjach bohaterów. 7/10
Kino 10/25 Simona Kossak reż. Adrian Panek Po raz drugi w kinie i nie bez przyjemności. Cieszę się, że młodzież naszej szkoły mogła zobaczyć ten wartościowy film. Na przykładzie "pieprzenia Mickiewicza" widać, że nie jest prostą rzeczą stworzenie filmu, który trafi z przekazem do młodych. Piękno przyrody, miłość gniewnych dwudziestoletnich i ich walka z wiatrakami.
Kino 9/25 Pieprzyć Mickiewicza 2 Są filmy, które odbierają mi nie tylko wiarę w polskie kino, ale i w polską młodzież AD 2025. To jest do bólu nijakie i do bólu merkantylne. Uwaga spoiler! Lekcje wdż na zaproszenie księdza i polskiego Hanka Moody'ego prowadzi w filmie polska Sasha Grey. Na szczęście Ogrodnik nie rapuje. 2/10.
Kino 8/25 Nosferatu reż. Robert Eggers Film utopiony w malarskich mrokach i sepiach kina niemego, które całkiem niepotrzebnie przełamywane są horrorowymi straszydłami i brutalnością. Zabity romantyzm Draculi. Jest ładnie, mogło być pięknie. 7/10
Kino 7/25 Towarzysz reż. Drew Hancock Sekretny seans w Cinema City po raz pierwszy. Niczego zdradzał nie będę,bo z założenia ten film ma być oparty na zaskoczeniach fabularnych i chyba dlatego nieźle się ogląda. Ale efektu wow nie było - czarna futurystyczna komedia, czyli w obrębie gatunkowym zaskoczenia niet. Netflixowej zabawy w kino ciąg dalszy. 5/10
Kino 6/25 Wolf Man reż. Leigh Whannell Horror familijny, czyli ładny film o wilkołaku dla nikogo. Takie nic, nikomu, po co. 3/10
Kino 5/25 "Pianista" reż. Roman Polański
Są takie filmy, na których płaczę, a muzyka Szopena wybrzmiewa jeszcze mocniej. 8/10
Kino 4/25 Putin reż. Patryk Vega Putin w ufajdanym pampersie otwiera najnowszy film Vegi. I żadna z następujących potem scen nie dorównuje komizmowi początku. Odwrotnie jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie systematycznie opada. U Vegi ma być mrocznie, a robi się po prostu coraz mniej śmiesznie, bo ma być uwaga! filozoficznie! Ma być freudowsko! Makbet i Vanitas. Szatan i Jezus. W końcu Bareja i Kieślowski. Ja u Vegi cenię Bareje, przy Kieślowskim
zaczynam się nudzić. A tu za dużo Kieślowskiego. Niby jest pijackie party u Jelcyna, który goli z gwintu Beluge, zagryza kawioremi i zapija szampanem. Niby jest Prypeć jako kraina ze Stalkera, pełna najbardziej zwyrodniałych ruskich bandziorów Jest jeszcze paintballowe polowanie na króliczki playboya, ale to właśnie epizody są w miarę ciekawe w "Putinie". Sam główny bohater jest nudny do szpiku, a przecież miał być demonem wojny, biurokratą, dla którego kazda eksplozja i tysiące ofiar to kolejny rachunek zysków i strat. Nic z tego -do samego końca Put-in pozostał gościem w zafajdanym pampersie. W tej pampersowej klamrze nic naprawdę ciekawego się nie wydarzyło. 3/10 za obsranego Putina.
Kino 3 /25 "Dziewczyna z igłą" reż. Magnus von Horn Ten film to mroczne malarstwo, utrzymany w kafkowskim tonie wizyjny poemat, gdzie trudna społecznie fabuła, dotycząca niechcianego macierzyństwa, schodzi na drugi plan wobec czarno-białych kadrów. Rzadko można zobaczyć film tak malarski, film z ducha Kafki i Schulza, przywodzący na myśl wczesne, czarno-białe filmy Lyncha ale także Piotra Dumałę i braci Quay, malarstwo Beksińskiego, gdyby pozbawić je fantastyki a zostawić sam
romantyzm. Klimat dolnośląskich kamienic, Bystrzycy, Kłodzka i Wrocławia, staje się tutaj kafkowskim labiryntem. Wnętrza mieszkań wyglądają jak piekielne klatki dla ludzi. Rzeczywistość czasów I wojny światowej staje się w tym ujęciu prawdą horroru. Ten film jest mistyczną niszą, z którą ciężko będzie się widzowi spotkać, bo iskierka nadzei jest tu bardzo wątła. Ale jest. A Michał Dymek, autor tych koszmarowych wizji, to także operator filmu "Prawdziwy ból". Cieszy zaufanie do polskich operatorów, bo przecież Jonathan Glazer zatrudnił w "Strefie interesów" Łukasza Żala. Oba te filmy opowiadają bardziej obrazem niż słowami.Natomiast nie uważam tego filmu za polski. O przynależności narodowej decyduje w sztuce język, a tutaj mamy język duński. Tak, duch Carla Theodore'a Dreyera także mocno przenika ten film. 8/10
Kino 2 /25 Babygirl reż. Helen Rejin Bardziej zmysłowy niż erotyczny film o tym, że każdy, a szczególnie kobieta, ma prawo do orgazmu i swoich fantazji. Taki remake 9&5 tygodnia, tylko w drugą stronę. Poza wszystkim bardzo ładny film w klimacie skandynawskim albo lepiej powiedzieć protestanckim. 7/10
Kino 1/ 2025 Kleks i wynalazek Filipa Golarza reż. Maciej Kawulski Taki bardziej Sauron fantasy horror dla dzieciaków niż Pan Kleks. 6/10
1724